oszołomienie to obojętność objawia się uzależnieniem od
braku
bo nie ma niczego po środku jest tylko miłość albo nienawiść
bo nie ma niczego po środku jest tylko miłość albo nienawiść
bezszelestnie spijają z człowieka życie....
oszołomienie to obojętność objawia się uzależnieniem od
brakubo nie ma niczego po środku jest tylko miłość albo nienawiść
e
posrodku jestes Ty
e
| bezszelestnie spijają z człowieka życie....
| oszołomienie to obojętność objawia się uzależnieniem od
| braku| bo nie ma niczego po środku jest tylko miłość albo nienawiść
posrodku jestes Ty
e
Nigdy nie zobaczysz swojej duszy... więc duch może być miłością jeśli
go kochasz i nadętą zawiścią gdy go nie nawidzisz....
ale bóg jest prawdą...... a prawdziwa jest tylko miłość
Czesc,
bezszelestnie spijają z człowieka życie....
| oszołomienie to obojętność objawia się uzależnieniem od
| braku| bo nie ma niczego po środku jest tylko miłość albo nienawiść
posrodku jestes Ty
e
Więc gdy kochasz zatracasz siebie w miłości?
Wiesz nie zawsze jesteś pośrodku, czasem ściąga cię nienawiść, pycha,
Nienawisc, czy milosc, gdy przezywam te stany, nie sciagaja mnie w jakies
miejsce gdzie jestem „mniej posrodku”.
Srodek o jakim mysle nie jest „srednia” czy „pomiedzy”.
Jest centrum.
Czy jestem przelotnie zakochana, czy kocham - zawsze jestem posrodku.
I to jest srodkiem mnie.
Nie mam jakis peryferii.
Czy kocham, czy nienawidze, czy znieczulam się alkoholem by czuc jak najmniej,
czy doznaje olsnienia intelektualnego, czy rozpadu inteligencji, czy chodze po
wodzie w marzeniu sennym, czy ogarniaja mnie paskudnie niskie zazdrosci o
czyjas oszalamiajaca kariere – jestem posrodku.
Nigdy nie zobaczysz swojej duszy...
więc duch może być miłością jeśli
Nie wiem czym/kim jest Bog;
Chociaz czasem chcialabym czemus/komus podziekowac.
Nie wiem czym jest prawda.
I gdybym powiedziala inaczej czulabym falsz.
A do milosci nie chce dodawac przymiotnikow.
e
Nie zobaczylam skali
Pomyslalam, ze jestem posrodku wszystkiego: milosci, niczego i nienawisci.
I to wszystko jest posrodku mnie.
I być może to jest iluzja jakas.
I wcale racjonalnie tego udowodnic nie potrafie.
Jest jednak we mnie przeknanie, ze gdyby naprawde niczego nie było
posrodku,
chociby mnie, to bym o tym wiedziec nie mogla.
Byłybym swiatem oddzielnych niezaleznych fragmentow. Nie polaczonych nawet
mysla, czy przeczuciem jednosci.Nienawisc, czy milosc, gdy przezywam te stany, nie sciagaja mnie w jakies
miejsce gdzie jestem „mniej posrodku”.
Srodek o jakim mysle nie jest „srednia” czy
Jest centrum.
Czy jestem przelotnie zakochana, czy kocham - zawsze jestem posrodku.
I to jest srodkiem mnie.
Nie mam jakis peryferii.
Czy kocham, czy nienawidze, czy znieczulam się alkoholem by czuc jak
najmniej,
czy doznaje olsnienia intelektualnego, czy rozpadu inteligencji, czy
chodze po
wodzie w marzeniu sennym, czy ogarniaja mnie paskudnie niskie zazdrosci o
czyjas oszalamiajaca kariere – jestem posrodku.
W tej skali nie ma czegoś takiego jak nic... Nic to stan braku
Miłość nie jest odczuciem... bo odczucie to ogon stworzony przez nas... tak
jak
pies porusza ogonem i myśli że to osobne ciało, tak człowiek potrafi widzieć
miłość...
a miłość to sprzeżenie zwrotne postawy kochania..... miłość = kochanie...
Zupelnie tego nie rozumiem.
zawsze jestem posrodku.
pośrodku czego? uczuć?
jestem posrodku.
Skoro tak się mocno opierasz to może być...
tylko że mówisz o czym innym
Tak.
e
Wiec wrocmy do poczatku: co chciales powiedziec piszac „posrodku nie
ma
niczego”?
Zupelnie tego nie rozumiem.
| pośrodku czego? uczuć?Wszystkiego.
/i niczego/
| Skoro tak się mocno opierasz to może być...Opierasz..? Ciekawe :-)