W ręce me subiektywne włożył się przypadkiem list pański adresowany
wprawdzie do pani Agaty (?), ale każdemu jak najjawniej dostępny jawną swą
publikacją, a ponieważ nałóg wywlekania rzeczywistych lub urojonych
sprzeczności dopada mnie zwykle fluktuacyjnie i złośliwie, wydam sobie
przyjemność nie tyle krytyki, co sprzecznościołowów w zakresie pańskich słów
lub lepiej wyrazów.
Wstęp - prologos oczywisty.
Świat filozofów oswojonych, hodowanych przez wpajane im doktryny dawno już
obrósł ignorancją. Filozoficzny snobizm wzorem intelektualizmu, którego
atrybutem stała się przesławna "dezynwoltura", tudzież inne sztandarowe
określenia puchnie wprost swoistą pojęciologią. Wielką sztuką - ubrać frazes
w dumne słowa, pewne siebie nonkonformy. Hej, panie filozofie (tu wypada
wstawić uśmiech, by umniejszyć napastliwość)! Ignorantkiem jest filozof
zawężony do swych racji, tu zaś niemal każdy pełen racji innym programowo
sprzecznych.
Następstwo wstępu.
Według Pana abstrakcyjne rozważania jednostk isą symptomem analizy rzeczy,
zjawisk jednostce poznanych i zdatnych do uwierzenia. Wiara zaś nie wypływa
z racjonalnej (to jest rozumowej, czyż nie?) analizy.
Aby uwierzyć (wg Pana uświadomić sobie wiarę) należy najpierw obiekt owej
wiary poznać. Jak jednak dokonać tego, nie prosząc własnego racjonalizmu o
pomoc. Bez niego nurzamy sie w paćce chaosu i dopiero racjonalizm porządkuje
ów światek Jesli rozważania to objaw analizy, jak dokonać jej bez udziału
rozumu? Stąd rozum - nasz instynktowny racjonalista okazuje sie być nad
pozór przydatny. Któż analizuje, nie znając przedmiotu analizy? Wszak mówi
pan, iż "należy wiedzieć, nie mniemać", do wiedzy zaś dążymy poprzez rozum
(tu: racjonalizm), którego dzieckiem nie co innego, jak filozofia.
Kolejny problem: racjonalizm to nie empiryzm (truizm, ale nie tak oczywisty,
skoro wolno nam wg Pana nieracjonalnie analizować). Rozum wykrada się poza
zmysłowość, zajmuje go idea w stopniu bodaj niemniejszym niż empiria.
Irracjonalizm nie sprawdza się z tej to subiektywnie oczywistej przyczyny,
że stwarza go racjonalizm irracjonalizmem uparcie zaprzeczany. Jeśli
pragniemy przybliżyć się do Prawdy Obiektywnej, budujmy ową bliskość na
wiedzy, gdyż człowiek uwierzyć jest w stanie w nonsens różnego typu. Czyż
rzeczywistość tego nie potwierdza?
Niby dlaczego Prawda koniecznie nie podlega zmienności, skoro wg Pana faktem
jest "zmienność tego wszystkiego, co mnie otacza"? Wszak z Prawdą również
obcuje byt nasz zmienny. Kto udowodni, że zasada indukcji względem zmienność
rzeczy (pojęć), prawdę przypadkiem pomija? Jaki jej wyróżnik, że sadowi się
w centrum lub poza? Istnieć co prawda może, ale przecież nie musi. Wg Pana
idee są jednak prawdziwe, ale skoro zmieniam się "ja" i sposób mej analizy
(analizuję za pomocą danych mi, w ograniczonym stopniu dostępnych środków,
cech zmiennych "mnie" charakteryzujących"), nie mogę stwierdzić czy mój
odbiór Prawdy Obiektywnej jest w stu procentach pełny i obiektywnie
prawdziwy. Obserwacja elektronu zaburza odbiór pewnych jego cech,
wyróżników, różne układy odniesienia, dają nam sprzeczności wprost
absurdotwórcze.
Może i nie posiada, jak twierdzi Pan, byt mterialny, danego mu istnienia na
własność, jednak nie da się ukryć, iż użytkuje je przynajmniej czasowo i
zarządza nim w ograniczonym zakresie zgodnie z własną wolą. Powiedzmy więc,
że otrzymuje je na przechowanie, w depozyt co najmniej czasowy.
Wg Pana każda jednostka czuje w sobie człowieka. A chory psychicznie
(określenie dręcząco subiektywne, ale zmuszające swą komunikatywnością do
użycia), twierdzący, iż jest on drzewem, czy ptakiem i co do tego jak
najbardziej przekonany, pełen wiary w swój sąd i dowodzący go w sposób w
jego przekonaniu racjonalny.
Mimo ataku w rzeczywistości będącego zabawą, z poważaniem autentycznym i
niezdawkowym.
P. S. List jest jak stwierdzono powyżej zabawą, co bynajmniej nie oznacza
braku przekonania w prawdziwość własnych spostrzeżeń, jest jedynie
odżegnaniem się od presji i wymuszenia na Panu dyskusji, jak również
odejściem od ideologicznego, czasem wprost śmiesznie autenycznego
ideowo-filozoficznego zacietrzewienia.