12 Lis 1999, 03:00
Aleksandra

Sz. P. Sebol.
W ręce me subiektywne włożył się przypadkiem list pański adresowany
wprawdzie do pani Agaty (?), ale każdemu jak najjawniej dostępny jawną swą
publikacją, a ponieważ nałóg wywlekania rzeczywistych lub urojonych
sprzeczności dopada mnie zwykle fluktuacyjnie i złośliwie, wydam sobie
przyjemność nie tyle krytyki, co sprzecznościołowów w zakresie pańskich słów
lub lepiej wyrazów.
Wstęp - prologos oczywisty.
Świat  filozofów oswojonych, hodowanych przez wpajane im doktryny dawno już
obrósł ignorancją. Filozoficzny snobizm wzorem intelektualizmu, którego
atrybutem stała się przesławna "dezynwoltura", tudzież inne sztandarowe
określenia puchnie wprost swoistą pojęciologią. Wielką sztuką - ubrać frazes
w dumne słowa, pewne siebie nonkonformy. Hej, panie filozofie (tu wypada
wstawić uśmiech, by umniejszyć napastliwość)! Ignorantkiem jest filozof
zawężony do swych racji, tu zaś niemal każdy pełen racji innym programowo
sprzecznych.
Następstwo wstępu.
Według Pana  abstrakcyjne rozważania jednostk isą symptomem analizy rzeczy,
zjawisk jednostce poznanych i zdatnych do uwierzenia. Wiara zaś nie wypływa
z racjonalnej (to jest rozumowej, czyż nie?) analizy.
Aby uwierzyć (wg Pana uświadomić sobie wiarę) należy najpierw obiekt owej
wiary poznać. Jak jednak dokonać tego, nie prosząc własnego racjonalizmu o
pomoc. Bez niego nurzamy sie w paćce chaosu i dopiero racjonalizm porządkuje
ów światek Jesli rozważania to objaw analizy, jak dokonać jej bez udziału
rozumu? Stąd rozum - nasz instynktowny racjonalista okazuje sie być nad
pozór przydatny. Któż analizuje, nie znając przedmiotu analizy? Wszak mówi
pan, iż "należy wiedzieć, nie mniemać", do wiedzy zaś dążymy poprzez rozum
(tu: racjonalizm), którego dzieckiem nie co innego, jak filozofia.
Kolejny problem: racjonalizm to nie empiryzm (truizm, ale nie tak oczywisty,
skoro wolno nam wg Pana nieracjonalnie analizować). Rozum wykrada się poza
zmysłowość, zajmuje go idea w stopniu bodaj niemniejszym niż empiria.
Irracjonalizm nie sprawdza się z tej to subiektywnie oczywistej przyczyny,
że stwarza go racjonalizm irracjonalizmem uparcie zaprzeczany. Jeśli
pragniemy przybliżyć się do Prawdy Obiektywnej, budujmy ową bliskość na
wiedzy, gdyż człowiek uwierzyć jest w stanie w  nonsens różnego typu. Czyż
rzeczywistość tego nie potwierdza?
Niby dlaczego Prawda koniecznie nie podlega zmienności, skoro wg Pana faktem
jest "zmienność tego wszystkiego, co mnie otacza"? Wszak z Prawdą również
obcuje byt nasz zmienny. Kto udowodni, że zasada indukcji względem zmienność
rzeczy (pojęć), prawdę przypadkiem pomija? Jaki jej wyróżnik, że sadowi się
w centrum lub poza? Istnieć co prawda może, ale przecież nie musi. Wg Pana
idee są jednak prawdziwe, ale skoro zmieniam się "ja" i sposób mej analizy
(analizuję za pomocą danych mi, w ograniczonym stopniu dostępnych środków,
cech zmiennych "mnie" charakteryzujących"), nie mogę stwierdzić czy mój
odbiór Prawdy Obiektywnej jest w stu procentach pełny i obiektywnie
prawdziwy. Obserwacja elektronu zaburza odbiór pewnych jego cech,
wyróżników, różne układy odniesienia, dają nam sprzeczności wprost
absurdotwórcze.
Może i nie  posiada, jak twierdzi Pan, byt mterialny, danego mu istnienia na
własność, jednak nie da się ukryć, iż użytkuje je przynajmniej czasowo i
zarządza nim w ograniczonym zakresie zgodnie z własną wolą. Powiedzmy więc,
że otrzymuje je na przechowanie, w depozyt co najmniej czasowy.
Wg Pana każda jednostka czuje w sobie człowieka. A chory psychicznie
(określenie dręcząco subiektywne, ale zmuszające swą komunikatywnością do
użycia), twierdzący, iż jest on drzewem, czy ptakiem i co do tego jak
najbardziej przekonany, pełen wiary w swój sąd i dowodzący go w sposób w
jego przekonaniu racjonalny.

Mimo ataku w rzeczywistości będącego zabawą, z poważaniem autentycznym i
niezdawkowym.

P. S. List jest jak stwierdzono powyżej zabawą, co bynajmniej nie oznacza
braku przekonania w prawdziwość własnych spostrzeżeń, jest jedynie
odżegnaniem się od presji i  wymuszenia na Panu dyskusji, jak również
odejściem od ideologicznego, czasem wprost śmiesznie autenycznego
ideowo-filozoficznego zacietrzewienia.




12 Lis 1999, 03:00
Chester Guzinski

Użytkownik Aleksandra
.

Irracjonalizm nie sprawdza się z tej to subiektywnie oczywistej przyczyny,
że stwarza go racjonalizm irracjonalizmem uparcie zaprzeczany. Jeśli
pragniemy przybliżyć się do Prawdy Obiektywnej, budujmy ową bliskość na
wiedzy, gdyż człowiek uwierzyć jest w stanie w  nonsens różnego typu. Czyż
rzeczywistość tego nie potwierdza?



Az nadto!

Niby dlaczego Prawda koniecznie nie podlega zmienności, skoro wg Pana
faktem
jest "zmienność tego wszystkiego, co mnie otacza"?



No ale tu czai sie niebezpiecznstwo wpadniecia w pulapke parodoksu slownego:
Czyz prawda zawarta w slowach "prawda jest zmienna" nie jest sama w sobie
stala?

Wszak z Prawdą również
obcuje byt nasz zmienny.



Ow "byt zmienny" to poniekad wymysl ostatnich czasow. Klauzurowi zakonncy
(kamedulowie) prowadza tak staly tryb zycia, iz wszelkie prawdy staja sie
dla nich rownie stale, jak i ich byt juz jest teraz. Jak to mowia: "punkt
widzenia, zalezy od punktu siedzenia".

Kto udowodni, że zasada indukcji względem zmienność
rzeczy (pojęć), prawdę przypadkiem pomija? Jaki jej wyróżnik, że sadowi
się
w centrum lub poza? Istnieć co prawda może, ale przecież nie musi. Wg Pana
idee są jednak prawdziwe, ale skoro zmieniam się "ja" i sposób mej analizy
(analizuję za pomocą danych mi, w ograniczonym stopniu dostępnych środków,
cech zmiennych "mnie" charakteryzujących"), nie mogę stwierdzić czy mój
odbiór Prawdy Obiektywnej jest w stu procentach pełny i obiektywnie
prawdziwy. Obserwacja elektronu zaburza odbiór pewnych jego cech,
wyróżników, różne układy odniesienia, dają nam sprzeczności wprost
absurdotwórcze.
Może i nie  posiada, jak twierdzi Pan, byt mterialny, danego mu istnienia
na
własność, jednak nie da się ukryć, iż użytkuje je przynajmniej czasowo i
zarządza nim w ograniczonym zakresie zgodnie z własną wolą. Powiedzmy
więc,
że otrzymuje je na przechowanie, w depozyt co najmniej czasowy.
Wg Pana każda jednostka czuje w sobie człowieka. A chory psychicznie
(określenie dręcząco subiektywne, ale zmuszające swą komunikatywnością do
użycia), twierdzący, iż jest on drzewem, czy ptakiem i co do tego jak
najbardziej przekonany, pełen wiary w swój sąd i dowodzący go w sposób w
jego przekonaniu racjonalny.



Dostrzec jednak trzeba i to, ze zarowno ten kto twierdzi, ze "kazda
jednostka czuje w sobie czlowieka", jak i ten, kto uwaza, ze chorzy
psychicznie subiektywnie, ale bardzo mocno sa przekonani o swoim
nieczlowieczym odczuwaniu (drzewo, ptak) - moga obaj na rowni miec racje!
Dlaczegozby racja jednej ze stron miala byc mocmniejsza od drugiej?. Jesli
pierwszej ze stron nie przyszlo nawet do glowy, ze moga istniec istniec
ludzie nie odczuwajacy w sobie czlowieczenstwa, a raczej "lesistosc" czy
"ptasiectwo" - to moze to raczej na korzysc owej osoby przemawia?
Uswiadamianie sobie istnienia ludzi, ktorzy nie odczuwaja w sobie czlowieka,
oznacza bowiem nie co innego, jak wlasnie fakt, iz iz osoba ktora o innych
taka wlasnie swiadomosc posiada, sama musiala na zewnatrz siebie owo
przekonanie, w niej samej gleboko tkwiace, wyprojektowac! Osobiscie nie
uwazam, azeby poczucie braku okresowego nawet braku poczucia czlowieczenstwa
mialo stanowic o przewadze nad kims, komu nawet do glowy nigdy nie przyszlo,
ze takie osoby wogole istniec moga!

Mimo ataku w rzeczywistości będącego zabawą, z poważaniem autentycznym i
niezdawkowym.



Czytanie tych zdan to dla mnie uczta duchowa, ktorej zadne ziemskie
smakolyki przewyzszyc nie moga. Dlatego, mimo iz usiluje tutaj nawiazac
jakis dialog i wysilam sie nawet na "sprzeciw" wobec niektorych wnioskow i
konkluzji, to jednak forma w jakiej to robie nie dorownywuja w najmniejszym
stopniu kunsztowi slowa ptrezentowanemu przez Aleksandre. Chyle czola z
prawdziwym i nieklamanym podziwem. Piekno slow to dla mnie niemal jak muzyka
niebios. I chociaz sam tego daru nie posiadam, to jednak docenic u innych go
potrafie.

P. S. List jest jak stwierdzono powyżej zabawą, co bynajmniej nie oznacza
braku przekonania w prawdziwość własnych spostrzeżeń, jest jedynie
odżegnaniem się od presji i  wymuszenia na Panu dyskusji, jak również
odejściem od ideologicznego, czasem wprost śmiesznie autenycznego
ideowo-filozoficznego zacietrzewienia.



Na podobnej zasadzie i ja sie wtracam do tego wtracenia. Jesli jeszcze ktos
wtraci sie do mojego wtracenia do tego wtracenia to bedziemy mieli sytuacje
przypominajaca pewne opowiadanie Lema, w ktorym (tytulu nie pomne) bohater
po wyjsciu z kina (podobnego do Virtual Reality) zostal zaatakowany przez
ladujace eskadry Marsjan. Po chwili jednak siedzial nadal w kinie, bo
okazalo sie, ze to byl dodatek do wyswietlanego filmu. Kiedy sytuacja
powtorzyla sie jeszcze kilka razy, nasz bohater stracil zupelnie poczucie
rzeczywistosci.....

Pozdrawiam
Chester Guzinski


15 Lis 1999, 03:00
Indianin

Ignorantkiem jest filozof zawężony do swych racji, tu zaś niemal każdy



pełen racji innym programowo sprzecznych.

Nie taka osoba jest ignorantkiem! Igorantkiem jet osoba która mniema, że
Wie. Swe sądy postrzega jako Prawdę. A to w co jest w stanie uwierzyc jako
to co Jest!

Według Pana  abstrakcyjne rozważania jednostki są symptomem analizy
rzeczy,
zjawisk jednostce poznanych i zdatnych do uwierzenia. Wiara zaś nie
wypływa
z racjonalnej (to jest rozumowej, czyż nie?) analizy.



Nie o to w co jestem w stanie uwierzyć chodzi, a o to co pewne, i poza to co
mogę zrozumiec, wychodzace. Czy doprawdy az tak bardzo jest Pani pewna
prawdy ktora to w tym co,  poprzez nasze ograniczone nie dosc ze narzedzia
to i choryzonty, stwierdzone??? Wychodzac bowiem od materialnego aspektu
naszego istnienia, wiecej- od tego co materie posiadajace, tylko do niej
moge dojsc...tylko!  Osobe ludzka stawia to wowczas w  dosc jednoznacznym
swietle! Nie Ja i mozliwosc a Ja i koniecznosc!

Aby uwierzyć (wg Pana uświadomić sobie wiarę) należy najpierw obiekt owej
wiary poznać. Jak jednak dokonać tego, nie prosząc własnego racjonalizmu o
pomoc.



Uświadomić sobie Wiarę to nie to samo co ja zrozumiec. Dopiero z tej blednie
przez Pania postawionej kwestii wyprowadzic mozna to co zuwazalne, znaczy
sprzecznosc! Mowiac Uswiadomic Wiare znaczy Wiedziec, chce pokazac, ze
wszystko to co tak pieknie rozwijajaca sie nauka chce udowodnic ma podstawy
ale tylko w tym co unaocznione,  w tym co jedynie mniemania godne! I jedyna
rzecza ktora oferuje jest plytko pojete znaczenie naszego istnienia! Owszem
jej znaczenie jest niepodwazalne...ale tylko w jednym aspekcie naszego
istnienia. I "kreci" sie wokol tego co mozliwe do zrozumienia...przez Nas.

Bez niego nurzamy sie w paćce chaosu i dopiero racjonalizm porządkuje
ów światek Jesli rozważania to objaw analizy, jak dokonać jej bez udziału
rozumu?



To juz Pani problem, ze koniecznosc tylko dostrzega! Wiara rozwazaniom nie
podlega, a jedynie sady o niej  jej podlegaja!

Któż analizuje, nie znając przedmiotu analizy?



Niemozliwym jest to co stwierdzone wyzej, odniesc do tego co analizie nie
podlega. Prawda, jezeli istnieje nie potrzebuje analiz do tego aby
zaistniec...Prawda nie zaczyna istniec dopiero wowczas gdy o niej Wiem badz
tylko mniemam...To ja moge analizowac i to ja moge uwierzyc, wiecej, to
nawet ja moge Wiedziec...ale tylko wowczas gdy okreslenia Wiedziec nie lacze
z okresleniem mniemac( czytaj: wiedziec)! Krotko: gdy Prawda jest mi dana a
nie przezemnie zdobyta!
I niepomoze tu zadna analiza, zadna  racjonalna proba wyjasnienia, bowiem to
tylko odniesc sie moze do tego co zmianom podlegajace, do tego co moge
zrozumiec, a moge zrozumiec gdyz, Raz: wypowiadam sady najbardziej
uzasadnione ale odnoszace sie do mojego postrzegania, Dwa: to co mniemam
uwazam za niepodwazalne gdyz uzasadnione w tym co stwierdzone!

 Wszak mówi

pan, iż "należy wiedzieć, nie mniemać", do wiedzy zaś dążymy poprzez rozum
(tu: racjonalizm), którego dzieckiem nie co innego, jak filozofia.



Nie tak nalezy rozumiec to co slowo Wiedziec znaczy! Slowo Wiedza dotyczy
tego co pewnosc posiada, a pewnosc...
Raz: poprzez wpajanie, tego co prawda sie jawi, zdobyc jednostka moze!
Dwa: poprzez to co Prawdziwe!
Nie wiec o to co dla mnie jest prawdziwe( a co ja mniemaniem nazywam) a o to
co Prawdziwe jest!

Jeśli
pragniemy przybliżyć się do Prawdy Obiektywnej, budujmy ową bliskość na
wiedzy, gdyż człowiek uwierzyć jest w stanie w  nonsens różnego typu. Czyż
rzeczywistość tego nie potwierdza?



Na wiedzy? A nie na mniemaniu raczej ktos cokolwiek buduje?
Sluszna natomiast uwaga, iz uwierzyc osoba moze  we wszystko! Uwierzyc moze,
ale czy to w co wierzy Prawda jest czy raczej miemaniem owej osoby???

Niby dlaczego Prawda koniecznie nie podlega zmienności, skoro wg Pana
faktem
jest "zmienność tego wszystkiego, co mnie otacza"? Wszak z Prawdą również
obcuje byt nasz zmienny.



Niepodlega, bowiem gdyby podlegala to sama byla by tylko postrzezeniem.Nie
bylaby tym co jest a jedyie tym co sie staje badz zanika.Wiedza wowczas
bylaby niemozliwa. Wowczas to moje Ja do tego co "widze" moglaby sie jedynie
odnosic, i tylko do tego zmierzac.
Nasz zmienny byt nie obcuje z zadna Prawda. Jedyna rzecza z ktora obcuje to
sad i przedmiot. Z Prawda obcuje to co nazywam Soba! to co zagorzali
racjonalisci nazywaja mysla. Dla racjonalisty jednak mysl nie istnieje bez
podmiotu, jest koniecznoscia, dla mnie Ja Trwam, jestem o ile jest to
mozliwe!

Wg Pana każda jednostka czuje w sobie człowieka. A chory psychicznie
(określenie dręcząco subiektywne, ale zmuszające swą komunikatywnością do
użycia), twierdzący, iż jest on drzewem, czy ptakiem i co do tego jak
najbardziej przekonany, pełen wiary w swój sąd i dowodzący go w sposób w
jego przekonaniu racjonalny.



Owszem stwierdzic moze iz jest drzewem...i co z tego, iz ona ma taki sad o
sobie? Czy wypusci liscie???

P. S. List jest jak stwierdzono powyżej zabawą, co bynajmniej nie oznacza
braku przekonania w prawdziwość własnych spostrzeżeń, jest jedynie
odżegnaniem się od presji i  wymuszenia na Panu dyskusji, jak również
odejściem od ideologicznego, czasem wprost śmiesznie autenycznego
ideowo-filozoficznego zacietrzewienia.



Dziwna to zabawa w ktorej slowa opisujace sady pragna zrownac sie z tym co
Trwa! I co istoty niczego nie zmienia!!!
Walczyc z doktrynami mozna...powiem wiecej nalezy, ale nie dlatego, iz
ograniczaja a dlatego, ze pomijaja to co wychodzi poza zakres ozekania!
A nie wszystko co zostalo powiedziane mozna  okreslic na ten sam sposob!

A teraz do sedna sprawy.
W swych rozwazaniach, nazwanych zabawa, pominela Pani rzecz najwazniejsza!
Czlowieka! Sprowadzajac jego role li tylko do tego co moze osadzic! Wygodna
to rzecz mniemac, iz cos jest jakies i to tylko na podstawie szeroko
pojetych analiz. Jednak jakkolwiek rozszezajac owe pojecie analiz mozna
stanac przed problemem. Nie byle jakim problemem. Otoz jesli prawda byloby
to co jestem w stanie stwierdzic, to kryterium musi zostac przyjete.
Chociazby kryterium oceny. Jakiekolwiek, ale musi. Z gory wiec "wiemy" co
moge przeanalizowac a czego nie jestem w stanie...dalej, odrzucam czesc
druga...i co pozostaje? Tylko to co mniemam pomnozone przez okolo 6
miliardow !
Niezaprzeczalny jest rozwoj nauk, rowniez szeroko pojetych...i czy juz ow
fakt nie swiadczy o czyms? Zmieniaja sie poglady ludzi, zmieniaja sie
stanowiska wzgledem roznych problemow i rozne proby ich rozwiazywania...czy
"ludz" nie zabardzo zadufal sie w sobie? Zabardzo zaufal mozliwoscia swoich
sadow? Zapomnial przy tym o tym co stanowi o jego istocie. Nie to bowiem co
dane wszystkim Stworzeniom na Ziemi, a co zwie sie rozumem, mniej lub
bardziej rozwinietym Go konstytuuje, a raczej to, ze ma mozliwosc wyboru
pomiedzy tym co mniemaniem a Wiedza, pomiedzy tym co poznaniem tego co
"ludz" jest w stanie poznac, a tym co Człowiek moze Wiedziec. Pewnosc badz
niepewnosc. Aby być Pewnym( czytaj: wiedziec) trzeba "otworzyc serce", aby
mniemac nauczyc sie poslugiwac mozgiem.
A "ludz" ...coz, wybiera to co mozliwe do uzasadnienia, wybiera to co
racjonalne...i probuje wytlumaczyc to co za pomoca szeroko pojetego
racjonalizmu wytlumaczalne  nie jest. Nastepuje rozdarcie: Wiara kontra
Racium. Co z tego jest pewne? Zmiana czy Trwanie? Mniemanie czy Wiedza?

P.S.
Przyjete zalozenie: jestem bytem zlozonym. Bo to Wiem!

"o tym na czym naprawdę mi zależy nie powstanie żadna z moich ksiąg"
PLATO

Z poważaniem Sebol

http://free.polbox.pl/k/klopos

Nieoficjalna gazeta filozoficzna
http://www.tpdada.art.pl/theta/ifis/

------------------------------------------------
Czekam na przeszczep, potrzebuje twojej pomocy..
Zajrzyj na moja strone http://joannach.topnet.pl
------------------------------------------------


15 Lis 1999, 03:00
Chester Guzinski

Użytkownik Indianin

Nie taka osoba jest ignorantkiem! Igorantkiem jet osoba która mniema, że
Wie. Swe sądy postrzega jako Prawdę. A to w co jest w stanie uwierzyc jako
to co Jest!



Roznie bywa w roznych systemach filozoficznych. Friedrich Nietsche nazwal by
wlasnie czlowieka "ktory mniema, ze wie i swe sady postrzega jako Prawde"
jako czlowieka Mocy a nawet Nadczlowieka! Reszta to niewolnicy zdani na sady
innych.

Wychodzac bowiem od materialnego aspektu
naszego istnienia, wiecej- od tego co materie posiadajace, tylko do niej
moge dojsc...tylko!



Alez to kalectwo jakies duchowe i slepota duszy niewymowna!

Uświadomić sobie Wiarę to nie to samo co ja zrozumiec. Dopiero z tej
blednie
przez Pania postawionej kwestii wyprowadzic mozna to co zuwazalne, znaczy
sprzecznosc! Mowiac Uswiadomic Wiare znaczy Wiedziec, chce pokazac, ze
wszystko to co tak pieknie rozwijajaca sie nauka chce udowodnic ma
podstawy
ale tylko w tym co unaocznione,  w tym co jedynie mniemania godne! I
jedyna
rzecza ktora oferuje jest plytko pojete znaczenie naszego istnienia!
Owszem
jej znaczenie jest niepodwazalne...ale tylko w jednym aspekcie naszego
istnienia. I "kreci" sie wokol tego co mozliwe do zrozumienia...przez Nas.

| Bez niego nurzamy sie w paćce chaosu i dopiero racjonalizm porządkuje
| ów światek Jesli rozważania to objaw analizy, jak dokonać jej bez
udziału
| rozumu?

To juz Pani problem, ze koniecznosc tylko dostrzega! Wiara rozwazaniom nie
podlega, a jedynie sady o niej  jej podlegaja!

| Któż analizuje, nie znając przedmiotu analizy?

Niemozliwym jest to co stwierdzone wyzej, odniesc do tego co analizie nie
podlega. Prawda, jezeli istnieje nie potrzebuje analiz do tego aby
zaistniec...Prawda nie zaczyna istniec dopiero wowczas gdy o niej Wiem
badz
tylko mniemam...To ja moge analizowac i to ja moge uwierzyc, wiecej, to
nawet ja moge Wiedziec...ale tylko wowczas gdy okreslenia Wiedziec nie
lacze
z okresleniem mniemac( czytaj: wiedziec)! Krotko: gdy Prawda jest mi dana
a
nie przezemnie zdobyta!
I niepomoze tu zadna analiza, zadna  racjonalna proba wyjasnienia, bowiem
to
tylko odniesc sie moze do tego co zmianom podlegajace, do tego co moge
zrozumiec, a moge zrozumiec gdyz, Raz: wypowiadam sady najbardziej
uzasadnione ale odnoszace sie do mojego postrzegania, Dwa: to co mniemam
uwazam za niepodwazalne gdyz uzasadnione w tym co stwierdzone!

 Wszak mówi
| pan, iż "należy wiedzieć, nie mniemać", do wiedzy zaś dążymy poprzez
rozum
| (tu: racjonalizm), którego dzieckiem nie co innego, jak filozofia.

Nie tak nalezy rozumiec to co slowo Wiedziec znaczy! Slowo Wiedza dotyczy
tego co pewnosc posiada, a pewnosc...
Raz: poprzez wpajanie, tego co prawda sie jawi, zdobyc jednostka moze!
Dwa: poprzez to co Prawdziwe!
Nie wiec o to co dla mnie jest prawdziwe( a co ja mniemaniem nazywam) a o
to
co Prawdziwe jest!

| Jeśli
| pragniemy przybliżyć się do Prawdy Obiektywnej, budujmy ową bliskość na
| wiedzy, gdyż człowiek uwierzyć jest w stanie w  nonsens różnego typu.
Czyż
| rzeczywistość tego nie potwierdza?

Na wiedzy? A nie na mniemaniu raczej ktos cokolwiek buduje?
Sluszna natomiast uwaga, iz uwierzyc osoba moze  we wszystko! Uwierzyc
moze,
ale czy to w co wierzy Prawda jest czy raczej miemaniem owej osoby???

| Niby dlaczego Prawda koniecznie nie podlega zmienności, skoro wg Pana
faktem
| jest "zmienność tego wszystkiego, co mnie otacza"? Wszak z Prawdą
również
| obcuje byt nasz zmienny.

Niepodlega, bowiem gdyby podlegala to sama byla by tylko postrzezeniem.Nie
bylaby tym co jest a jedyie tym co sie staje badz zanika.Wiedza wowczas
bylaby niemozliwa. Wowczas to moje Ja do tego co "widze" moglaby sie
jedynie
odnosic, i tylko do tego zmierzac.
Nasz zmienny byt nie obcuje z zadna Prawda. Jedyna rzecza z ktora obcuje
to
sad i przedmiot. Z Prawda obcuje to co nazywam Soba! to co zagorzali
racjonalisci nazywaja mysla. Dla racjonalisty jednak mysl nie istnieje bez
podmiotu, jest koniecznoscia, dla mnie Ja Trwam, jestem o ile jest to
mozliwe!

| Wg Pana każda jednostka czuje w sobie człowieka. A chory psychicznie
| (określenie dręcząco subiektywne, ale zmuszające swą komunikatywnością
do
| użycia), twierdzący, iż jest on drzewem, czy ptakiem i co do tego jak
| najbardziej przekonany, pełen wiary w swój sąd i dowodzący go w sposób w
| jego przekonaniu racjonalny.

Owszem stwierdzic moze iz jest drzewem...i co z tego, iz ona ma taki sad o
sobie? Czy wypusci liscie???

| P. S. List jest jak stwierdzono powyżej zabawą, co bynajmniej nie
oznacza
| braku przekonania w prawdziwość własnych spostrzeżeń, jest jedynie
| odżegnaniem się od presji i  wymuszenia na Panu dyskusji, jak również
| odejściem od ideologicznego, czasem wprost śmiesznie autenycznego
| ideowo-filozoficznego zacietrzewienia.

Dziwna to zabawa w ktorej slowa opisujace sady pragna zrownac sie z tym co
Trwa! I co istoty niczego nie zmienia!!!
Walczyc z doktrynami mozna...powiem wiecej nalezy, ale nie dlatego, iz
ograniczaja a dlatego, ze pomijaja to co wychodzi poza zakres ozekania!
A nie wszystko co zostalo powiedziane mozna  okreslic na ten sam sposob!

A teraz do sedna sprawy.
W swych rozwazaniach, nazwanych zabawa, pominela Pani rzecz najwazniejsza!
Czlowieka! Sprowadzajac jego role li tylko do tego co moze osadzic!
Wygodna
to rzecz mniemac, iz cos jest jakies i to tylko na podstawie szeroko
pojetych analiz. Jednak jakkolwiek rozszezajac owe pojecie analiz mozna
stanac przed problemem. Nie byle jakim problemem. Otoz jesli prawda byloby
to co jestem w stanie stwierdzic, to kryterium musi zostac przyjete.
Chociazby kryterium oceny. Jakiekolwiek, ale musi. Z gory wiec "wiemy" co
moge przeanalizowac a czego nie jestem w stanie...dalej, odrzucam czesc
druga...i co pozostaje? Tylko to co mniemam pomnozone przez okolo 6
miliardow !
Niezaprzeczalny jest rozwoj nauk, rowniez szeroko pojetych...i czy juz ow
fakt nie swiadczy o czyms? Zmieniaja sie poglady ludzi, zmieniaja sie
stanowiska wzgledem roznych problemow i rozne proby ich
rozwiazywania...czy
"ludz" nie zabardzo zadufal sie w sobie? Zabardzo zaufal mozliwoscia
swoich
sadow? Zapomnial przy tym o tym co stanowi o jego istocie. Nie to bowiem
co
dane wszystkim Stworzeniom na Ziemi, a co zwie sie rozumem, mniej lub
bardziej rozwinietym Go konstytuuje, a raczej to, ze ma mozliwosc wyboru
pomiedzy tym co mniemaniem a Wiedza, pomiedzy tym co poznaniem tego co
"ludz" jest w stanie poznac, a tym co Człowiek moze Wiedziec. Pewnosc badz
niepewnosc. Aby być Pewnym( czytaj: wiedziec) trzeba "otworzyc serce", aby
mniemac nauczyc sie poslugiwac mozgiem.
A "ludz" ...coz, wybiera to co mozliwe do uzasadnienia, wybiera to co
racjonalne...i probuje wytlumaczyc to co za pomoca szeroko pojetego
racjonalizmu wytlumaczalne  nie jest. Nastepuje rozdarcie: Wiara kontra
Racium. Co z tego jest pewne? Zmiana czy Trwanie? Mniemanie czy Wiedza?

P.S.
Przyjete zalozenie: jestem bytem zlozonym. Bo to Wiem!

"o tym na czym naprawdę mi zależy nie powstanie żadna z moich ksiąg"
PLATO

Z poważaniem Sebol

http://free.polbox.pl/k/klopos

Nieoficjalna gazeta filozoficzna
http://www.tpdada.art.pl/theta/ifis/

------------------------------------------------
Czekam na przeszczep, potrzebuje twojej pomocy..
Zajrzyj na moja strone http://joannach.topnet.pl
------------------------------------------------

--
Internetowe Forum Dyskusyjne - http://www.newsgate.pl



--
WWW + e-mail + PERL + PHP  -  320zl/rok  - http://rubikon.pl




15 Lis 1999, 03:00
Indianin

| Nie taka osoba jest ignorantkiem! Igorantkiem jet osoba która mniema, że
| Wie. Swe sądy postrzega jako Prawdę. A to w co jest w stanie uwierzyc
jako
| to co Jest!
Roznie bywa w roznych systemach filozoficznych. Friedrich Nietsche nazwal
by
wlasnie czlowieka "ktory mniema, ze wie i swe sady postrzega jako Prawde"
jako czlowieka Mocy a nawet Nadczlowieka! Reszta to niewolnicy zdani na
sady
innych.



Moj Drogi...nie chodzi o to kto jak nazwal by co. A o to jak to co mniemam
ma sie do tego co Jest.

| Wychodzac bowiem od materialnego aspektu
| naszego istnienia, wiecej- od tego co materie posiadajace, tylko do niej
| moge dojsc...tylko!
Alez to kalectwo jakies duchowe i slepota duszy niewymowna!



Alez to kalectwo jakies duchowe i slepota duszy niewymowna ze w tym co nie
Trwa Prawdy szukasz!
Wiary w tym co rozumiesz szukasz a nie w tym co Wiesz? W tym co tylko mysla
jest nieukonstytuowana?
Szerokich wiatrow!

"o tym na czym naprawdę mi zależy nie powstanie żadna z moich ksiąg"
PLATO

Z poważaniem Sebol

http://free.polbox.pl/k/klopos

Nieoficjalna gazeta filozoficzna
http://www.tpdada.art.pl/theta/ifis/

------------------ [POLBOX - INFORMACJA] --------------------
Zagraj w Internecie - w Brydza, Scrabble, Szachy lub Warcaby!
Nowy serwer gier online zaprasza - http://games.polbox.pl/
------------------------------------------------------------


18 Lis 1999, 03:00
Chester Guzinski

Użytkownik Indianin

Moj Drogi...nie chodzi o to kto jak nazwal by co. A o to jak to co mniemam
ma sie do tego co Jest.



Az dziw bierze, iz mozna sie pytac o to jak sie ma to, co mniemam do tego co
JEST. Jakze bowiem mogloby BYC cos inaczej anizeli mniemam? Chyba ze jestem
"niewolnikiem" od urodzenia i swiat caly stoi dla mnie na opak wywrocony.
Ale czlowiek normalny zawsze mniema tak, jak JEST. Bo tylko ta jego opinia
sie liczy.

Z poważaniem Sebol



Pozdrawiam
Chester Guzinski


21 Lis 1999, 03:00
Tomasz Slominski



Użytkownik Indianin

| Moj Drogi...nie chodzi o to kto jak nazwal by co. A o to jak to co mniemam
| ma sie do tego co Jest.

Az dziw bierze, iz mozna sie pytac o to jak sie ma to, co mniemam do tego co
JEST. Jakze bowiem mogloby BYC cos inaczej anizeli mniemam? Chyba ze jestem
"niewolnikiem" od urodzenia i swiat caly stoi dla mnie na opak wywrocony.
Ale czlowiek normalny zawsze mniema tak, jak JEST. Bo tylko ta jego opinia
sie liczy.



A dlaczego tak mniemasz? Bo ja naprzyklad mniemam inaczej. Wiec jak
jest?

-----------------------------------------------
 Tomasz Słomiński

 Microsoft Matrix (tm):
 "Where do yo want to go to go to go to go..."


22 Lis 1999, 03:00
Indianin

| Moj Drogi...nie chodzi o to kto jak nazwal by co. A o to jak to co
mniemam
| ma sie do tego co Jest.
Az dziw bierze, iz mozna sie pytac o to jak sie ma to, co mniemam do tego
co
JEST. Jakze bowiem mogloby BYC cos inaczej anizeli mniemam? Chyba ze
jestem
"niewolnikiem" od urodzenia i swiat caly stoi dla mnie na opak wywrocony.
Ale czlowiek normalny zawsze mniema tak, jak JEST. Bo tylko ta jego opinia
sie liczy.



Czy jeśli mniemasz, że w Danii jest ciepło to znaczy, że jest tam ciepło?
Jeżeli traktujesz siebie jak niewolnika to właśnie to jako prawdę jesteś w
stanie uznać. To raczej Ty, pomimo tego, że mnie określiłeś  jako
niewolnika, nim jesteś. Nie potrafisz bowiem wyjść poza swoje spostrzeżenia.
A czy tak jest Naprawdę?
Jeśli to co mniemasz, jest Prawdą...  dla Ciebie najważniejszą, to tylko
należy tobie pozazdrościć... braku Zrozumienia!
Mam wrażenie, że należy Zrozumieć cierpienie aby móc się OTWORZYĆ, na Prawdę
!

"o tym na czym naprawdę mi zależy nie powstanie żadna z moich ksiąg"
PLATO

Z poważaniem Sebol

http://free.polbox.pl/k/klopos

Nieoficjalna gazeta filozoficzna
http://www.tpdada.art.pl/theta/ifis/

------------------ [POLBOX - INFORMACJA] --------------------
Zagraj w Internecie - w Brydza, Scrabble, Szachy lub Warcaby!
Nowy serwer gier online zaprasza - http://games.polbox.pl/
------------------------------------------------------------


10 Gru 1999, 03:00
Chester Guzinski

Użytkownik Tomasz Slominski

A dlaczego tak mniemasz? Bo ja naprzyklad mniemam inaczej. Wiec jak
jest?



Twoje pytanie zdradza twoja niepewnosc. Jest tak jak mniemasz - dla ciebie.
Jest tak, jak ja mniemam - dla mnie. Panowie Hitler i Stalin bardzo
pragneli, aby bylo WSZYSTKIM tak, jak oni chca. Nie sadze abys byl
zwolennikiem teorii unifikacji i jednakowych mundurkow dla kazdego
czlowieka. Rychlo okazac by sie moglo, ze najlepiej ludziom do twarzy w
pasiakach.....

 Tomasz Słomiński



Pozdrawiam
Chester Guzinski


10 Gru 1999, 03:00
Chester Guzinski

Użytkownik Indianin

Czy jeśli mniemasz, że w Danii jest ciepło to znaczy, że jest tam ciepło?



To zlyw wniosek. Ja zagladam do interenetu i sprawdzam jaka jest temperatura
i pogoda w Kopenhadze. Mam tez inna droge weryfikacji pogladow. Trzeba komus
uwierzyc!

Jeżeli traktujesz siebie jak niewolnika to właśnie to jako prawdę jesteś w
stanie uznać. To raczej Ty, pomimo tego, że mnie określiłeś  jako
niewolnika, nim jesteś.



Ja nie olkreslilem konkretnie Ciebie, twojej osoby, jako niewolnika. Moje
wnioskowanie bylo bardziej ogolne. Dotyczylo pewnej klasy ludzi. To ty sam
raczyles zaliczyc sie do tej klasy.

Jeśli to co mniemasz, jest Prawdą...  dla Ciebie najważniejszą, to tylko
należy tobie pozazdrościć... braku Zrozumienia!



No, nie przekrecaj sensu mojej wypowiedzi. Wiem dobrze, iz nalezy sie starac
zrozumiec drugiego czlowieka i zakceptowac rowniez jego prawde. I zrozumiec
drugego czlowieka. Chodzi mi raczej o to, ze nie nalezy jakiejs okreslanej
Prawdy narzucac innym.

Mam wrażenie, że należy Zrozumieć cierpienie aby móc się OTWORZYĆ, na
Prawdę
!



Tak. Ale moze nie tylko zrozumiec? Moze rowniez i cierpiec samemu?

PLATO

Z poważaniem Sebol



Pozdrawiam
Chester Guzinski


Taka sobie pesymistyczna historia
lepiej byc optymista czy pesymista??
Jak zrozumiec... rozumienie? [Re: (PO)ROZUMIENIE]
O doswiadczeniu, logice i aksjomatach (dawniej: Re: Jesli zrozumiecie...) (Odp. dla GoTaRa) - dlugie
Czas, kwanty i takie tam inne bzdury. (bylo: Re: Jak wedlug Was ma sie sprawa ?)
Sa tacy, ktorzy/re powiesliby mnie za jaja na suchej galezi
Witkacy
  • odziez dziecieca smyk
  • jaka wielkosc telewizora przy zadanej odl do
  • niedziela wielkanocna 2
  • midsummer night
  • meizitang skutecznie odchudzic
  • najgorsi w tej branzy
  • alice box antenna
  • krople citrosept
  • egzamin zawodowy 2006 100
  • Zestaw tematów z for internetowych , Index