Czy istniec moze (chociazby w naukowej teorii - byle nie kleszej)
jakies prawdopodobienstwo istnienia bezczasowej , bezmaterialnej i
bezprzestrzennej wiecznosci? Swiata, gdzie nie istnieje wczoraj ani
jutro tylko wieczne dzis?
Tam gdzie nie ma materi czy scislej einsteinowskij materioenergii, nie
mozna
wyznaczyc strzalki czasu. Mowienie wiec o uplywie czasu nie ma sensu.
Czy jest takie miejsce w naszym wrzechswiecie?
Nie ma, gdyz jak wiadomo w naszym wszechswiecie znajduje sie materioenergia
i nawet tam gdzie wydaje nam sie ze juz pusciej byc nie moze moga znajdowac
sie czastki energii (np grawitony) pochodzace od odleglej materii.
Tak wiec w naszym wszechswiecie nie. Powstaje pytanie czy nasz wrzeswiat
jest jedynym. Narazie nie mamy zbyt silnych podstaw zeby odpowiedziec.
Istnieje wiele naukowo popartych teorii, ktore przyjmuja ze jestesmy jednym,
ze wszechswiatow. Wszechswiaty blizniacze moga sie tworzyc i znikac.
Moga byc miliardy razy wieksze od naszego lub miec np wielkosc jednego
kwarku.
Czas w kazdym z nich plynie zupelnie niezaleznie. Nie ma wiec sensu pytanie
ktora tam jest godzina. Jesli chodzi o wyznaczenie prawdopodobienstwa
istnienia
konkretnego wrzechswiata to jak wiemy z rachunku prawdopodobienstwa dla
ciaglej przestrzeni mozliwych wrzechswiatow, prawdopodobienstwo to zmierza
do zera (nie znaczy to ze zdarzenie jest niemozliwe!). My jednak powinnismy
rozwarzac raczej dystrybuante po pewnym wycinku mozliwych zdazen. Tak czy
tak
gdy przestrzen wszystkich mozliwych zdarzen oraz przestrzen zdarzen, ktorych
prawdopodobienstwo
chcemy obliczyc sa nieskonczone to nie mozemy powiedziec o
prawdopodobienstwie
tych zdarzen.
Czy w takim razie mozliwe sa puste wszechswiaty. Czemu nie. Moze byc ich
nieskonczenie wiele. Nie sa one jednak istotne bo zachowuja sie tak jakby
ich nie bylo
i nic nie moze do nich przeniknac bez zbuzenia tej "pustosci". Nie da sie
ich wykryc.
Sa one pustka. Miejscem gdzie fizyka przechodzi w filozofie.
Katharsis