Witam ponownie!
Wydaje mi sie, ze wstep do rozmowy mamy juz za soba. Zarowno ja, jak i
Pan przedstawilismy do tej pory metode i poglad na tyle jasno, ze
mozna wreszcie przystapic do wlasciwej dyskusji. Dlatego tez
pozwolilem sobie w tym momencie odejsc nieco od podstawowego
zagadnienia, skupiajac sie glownie na ostatecznym ustaleniu "kanonu
tekstow", z ktorym przyjdzie nam sie "zmiezyc". Mysle, ze tak
odnalezione przez Pana, jaki przytoczone przeze mnie fragmenty jesli
nawet nie wyczerpuja calkowicie, to jednak stanowia wiekszosc
dostepnych badaczom materialow na dany temat.
Dzisiaj, z przyczyn ode mnie niezaleznych, nie bede mogl odpowiedziec
wyczerpujaco na wszystkie postawione przez Pana pytania (choc
jednoczesnie nie zaprzeczam ich wadze, czy trafnosci). Przepraszam i
jeszcze raz prosze o wyrozumialosc. Podobnie jak w Pana przypadku,
takze i mi liczne obowiazki nie pozwalaja na wystosowywanie czestrzych
i pelniejszych komentarzy. Na dzisiaj taka skromna "dawka materialu"
bedzie musiala wystarczyc.
Zapraszma do lektury!
:-)
Bardzo bym chcial, aby wskazal Pan inne fragmenty Parmenidesa,
ktore moglyby jakos wzmocnic to stanowisko. Sam przegladajac teraz
jego wersy, zastanawiam sie rowniez nad niecalkiem jasnymi czesciami
poematu, zaznaczonymi u mnie jako DK 28 B 3:
"...tym samym bowiem pojmowanie jest oraz bycie."
"...to gar auto noein estin te kai einai."
oraz DK 28 B 6:
"Trzeba to mowic i pojac: byt jest, albowiem jest byciem,
Nicosc natomiast <nimnie jest..."
"Hre to legein te noein t eon emmenai: esti gar einai,
meden d' ouk estin..."
Sadze, ze te fragmenty poniekad zawieraja ow pierwiastek "bycia" jako
takiego i moglyby potwierdzac tendencje egzystencjalne. Co Pan o nich
sadzi?
fragmentow, chcialbym dodac pozostale znane mi teksty Parmenidesa,
dotyczace interesujacego Nas problemu. Oprocz tych, ktore Pan
przytoczyl (a ktore byly moimi "faworytami" ;-) ) odnalazlem jeszcze
nastepujace:
Fr. 8, 22-31 Simplikios,In Phys. 144, 29
"...Ani nie jest podzielone, bo cale istnieje podobnie, ani nie jest
tu bardziej, a tam mniej - to bowiem przeszkodziloby mu sie trzymac
razem - ale cale jest pelne bedacego.Cale jest wiec ciagle. Bedace
bowiem zbliza sie do bedacego. Niezmienne jednak jest w granicach
poteznych okowow, bez poczatku i konca, gdyz powstawanie i giniecie
odeszly daleko, wyparlo jes prawdziwe przekonanie (?). Pozostajac tym
samym i w tym samym miejscu, spoczywa samo i tak ulozone pozostanie.
Potezna bowiem koniecznosc (Koniecznosc ?) trzyma je w okowach
granicy, ktora ja zewszad otacza (w przekladzie Jacka Langego)
"[...] oude diaireton estin, epei pan estin omoion / oude ti te mallon
to ken eirgon min sunehesthai / oude ti heiroteron, pan de (wlasc: d')
empleon estin eontos / to ksunehes pan estin. eon gar eosti peladzei /
autar akineton megalon en peirasi desmon / estin anarhon apauston,
epei genesis kai olethros / tule mal eplahthesan, apose de pistis
alethes / tauton t' en tauto te menon kath' eauto te keitai / houtos
empedon authi menei. Kratere gar Anagke / peiratos en desmoisin ehei,
to min ampsis eergei [...]"
- prosze wybaczyc bledy, zupelnie nie znam sie na transliteracji z
jezyka starogreckiego ;-)
Simplikios, De Caelo 558, 8:
"Tak zgodnie z mniemaniem te rzeczy powstaly i sa teraz, a dojrzawszy
dotra po tym do konca. Ludzie przydali im nazwy, by odroznic kazda"
"...outo toi kata doksan ephu tade kai vun easi / kai metepeit, apo
toude teleutesousi trapsenta / tois d' onom' anthropoi katethent'
episemon ekasto..."
Klemens, Strom. V, 15, 5:
"spojrz jednak na rzeczy, ktore, choc odlegle, dla umyslu sa z
pewnoscia obecne. Nie odetniesz bowiem dla siebie istniejacego od
trzymania sie istniejacego, ani rozrzucajac wszedzie na wszelki sposob
w kosmicznym ladzie, ani gromadzac"
"leusse d' omos apeonta voo pareonta bebaios. Ou gar apotmeksei to eon
toi eontos ehesthai oute okidmnamenon pante pantos kata kosmon oute
sunistamenon"
Mysle, ze przyjecie wszystkich szesciu tekstow (wraz z pierwszym,
przytoczonym przez Pana wczesniej) moze stanowic doskonala podstawe do
analizy podjetego przez nas zagadnienia.
Formuujac wnioski w powyzszym akapicie [...]
Wlasnie. Wydaje mi sie, ze jednak analizujac tego rodzaju tekst nie
mozemy sobie pozwolic na komfort zbyt odleglych interpretacji
literackich. W ten sposob moznaby tak krotki i wieloznaczny tekst
odniesc do wielu, tak naprawde niezwiazanych z nim, tematow. Nie
twierdze jednak, iz nalezy ich zupelnie zaniechac, gdyz, jak Pan
zauwaza, epoka sama nam to narzuca. Lecz Parmenides, pomimo ze tak
bardzo chcial byc dobrym poeta, jest przede wszystkim filozofem.
Mysle, ze temat na oddzielna dyskusje, raczej metodologiczna, niz
filozoficzna, totez na razie powstrzymam sie od komentarza...
| Wlasciwie kazdy z filozofow [...]
Tak. To jest niestety trudnosc z jaka przychodzi nam sie stale (u
presokratykow) i najczesciej bezefektownie zmagac. Lecz czyz to nie
dodaje im tego tajemniczego uroku? :-)
Dlatego to wlasnie presokratycy sa najwdzieczniejszym dla mnie tematem
rozwazan :-)
Pozdrawiam!
Maciej
PS. I jeszcze jedno. Z racji pewnych niejasnych jeszcze przeczuc
zwiazanych z lektura Panskiej odpowiedzi, bardzo bylbym zobowiazany za
podanie mi Panskiego rozumienia sformulowan: "tendencja
egzystencjalna" oraz "egzystencjalnego aspetku rzeczywistosci". Z
pewnoscia ulatwi mi to ustosunkowanie sie do zagadnienia, wykluczy
nieporozumienia, ktore moglyby pojawic sie w trakcie dyskusji, jak
rozniez moze stanowic calkiem ciekawy przyczynek do nowej polemiki ;-)