12 Lis 2003, 18:24
Jakup

Parmenides byl filozofem przelomowym w historii filozofii. Wielu zdaje
sobie z tego doskonale sprawe. Jego wplyw jest widoczny w calej
pozniejszej mysli, a wyrazany przez rozliczne nawiazania. Jednakze
zasadnicza trudnoscia, jaka najpierw Grecy, a pozniej i nowozytni
komentatorzy napotkali, byla jednoznacza interpretacja jego
najprosciej wyrazonych, niezwykle goebokich mysli. Mowa tu glownie o
zasadniczej tezie parmenidesowego systemu sformuowanej we fragmencie B
2 DK:

  (...) Pierwsza, jak jest (hos estin), i jak nie <dopuszczalnejest
nie byc;
        Przekonania jest to szlak, Prawdzie bowiem towarzyszy.
        Druga natomiast, jak nie jest, i jak konieczne jest nie byc.
(...)1

Pozniejsi zwykli dopisywac do hos estin rozne dodatki typu: byt,
rzeczywistosc, cos, itp. Klopot w tym, ze w tescie oryginalnym nic
oprocz "jest" nie figuruje.
   Jak zatem rozumiec to estin? Czy sklonic sie nale?y do jego sensu
egzystencjalnego (stwierdzajacego samo istnienie rzeczy), czy moze do
esencjalnego (nazywajacego cechy danych przedmitow)? A moze obydwa
jednoczesnie? Albo w ogole zadne?
   I wreszcie dlaczego tak czesto Parmenides bywa wypaczany? Dlaczego
tak czesto sie o nim "mniema, nie majac pewnosci prawdziwej"?

............................................Jakup

1. Z tlumaczenia M. Wesolego,  Przeglad Filozoficzny Nowa Seria, 2001




13 Lis 2003, 18:56
Maciej Kowalski

Parmenides byl filozofem przelomowym w historii filozofii. Wielu zdaje
sobie z tego doskonale sprawe. Jego wplyw jest widoczny w calej
pozniejszej mysli, a wyrazany przez rozliczne nawiazania. Jednakze
zasadnicza trudnoscia, jaka najpierw Grecy, a pozniej i nowozytni
komentatorzy napotkali, byla jednoznacza interpretacja jego
najprosciej wyrazonych, niezwykle goebokich mysli. Mowa tu glownie o
zasadniczej tezie parmenidesowego systemu sformuowanej we fragmencie B
2 DK:



Zgadzam sie z Panem calkowicie. Nauki Parmeniadesa z Elei, podobnie
jak Heraklita z Efezu czy Demokryta z Abdery stanowily fundament
pogladow takich myslicieli jak Platon czy Arystoteles, a przez nich
oddzialaly na cala filozofie europejska. Widac to chocby na
przykladzie platonskiej teorii idei, ktora zdaniem wielu badaczy miala
swe zrodlo w naukach Parmenidesa (wystarczy odwolac sie do portretu
filozofa z Elei ukazanego w dialogu "Parmenides").

Watpliwym natomiast wydaje sie fakt, jakoby sam Parmenides stworzyl
samodzielny system filozoficzny w dzisiejszym rozumieniu tego slowa.
Zgodnie ze swiadectwami doksografow, Parmenides byl autorem jednego
utworu - "traktatu" (Diogenes Laertios,I, 16, DK 28 A 13), ktorego
fragmenty zachowaly sie dzieki Simplikosowi (wyrywki tekstu) i
Sekstusowi "Empirykowi" (prolog). Tam wlasnie przedstawia swoja, dosc
radykalna w wymowie teorie, ktora sprowadza sie do tezy iz - przedmiot
badania, niezaleznie od tego, czym mialby byc, istnieje, badz tez nie
(jako pierwszy wiec ukonstytuowal to, co w logice klasycznej zostanie
pozniej nazwane zasada niesprzecznosci). To wiekopomne odkrycie
stanowi niewatpliwie jeden z filarow europejkiej mysli
racjonalistycznej, tak jak sam Parmenides jest uwazany za pierwszego
reprezentanta tego pogladu. Wszakze doglebna lektura fragmentow jego
tekstow pozwala przypszczac, ze za duzo jest w nich jeszcze owego
mythos - pierwiastka mitologizujacego, za malo zas logos - wiedzy
stricte filozoficznej. Nie podejrzewalbym wiec badacza z Elei o pelna
swiadomosc poczynionych przez siebie badan. Choc z drugiej strony
wykluczenie ich z gory, takze nie byloby upowanione. Aby rozwiazac ten
problem, trzeba sie wiec odwolac do kontretnego tekstu.

  (...) Pierwsza, jak jest (hos estin), i jak nie <dopuszczalnejest
nie byc;
        Przekonania jest to szlak, Prawdzie bowiem towarzyszy.
        Druga natomiast, jak nie jest, i jak konieczne jest nie byc.
(...)1



Motyw pokazany w powyzszym fragmencie powtarza sie kilkukrotnie w
zapisakach innych doksografow, totez najprawdopodobniej to on stnowil
trzon mysli Parmenidesa i moze zostac uznany za reprezentatywny.
Parafrazujac nieco, moznaby zinterpretowac dany fragment nastepujaco
(pamietajac jednak wciaz o poetykim wymiarze tego rodzaju zruodel):

1. to co jest (istnieje?), nie moze powstac ani zginac (musi byc wiec
wieczne)
2. to czego nie ma (to co nie istnieje?)- nie ma (nie sposob o tym
nawet myslec - "jest nieistniejace" w pelnym tego slowa znaczeniu -  i

upatrywac glebi refleksji Parmenidesa).

Pozniejsi zwykli dopisywac do hos estin rozne dodatki typu: byt,
rzeczywistosc, cos, itp. Klopot w tym, ze w tescie oryginalnym nic
oprocz "jest" nie figuruje.
   Jak zatem rozumiec to estin? Czy sklonic sie nale?y do jego sensu
egzystencjalnego (stwierdzajacego samo istnienie rzeczy),



Wszystko wskazuje na to, ze jednak pewna "egzystencjalna intuicja"
musiala towarzyszyc Parmenidesowi w trakcie pisania tych slow. Co
jednak bylo jej inspiracja? - tego trudno dojsc na podstawie tylko
jednego fragmentu.

czy moze do esencjalnego (nazywajacego cechy danych przedmitow)?



Nic w przytoczonym fragmencie na to nie wskazuje... Chociaz nie sposób
rownoczesnie wskazac miejsce w ktorym moznaby to wykluczyc (moze poza
uzyciem czasownika einai - nacechowanego w jezyku greckim wybitnie
esencjalistycznie - chociaz dopiero za sprawa Arystotelesa - por.: to
ti en einai)

A moze obydwa jednoczesnie?



Wyklucza to raczej glowna zasada teorii Parmenidesa - jest albo nie
jest (tertium non datur ;-) )

Albo w ogole zadne?




I wreszcie dlaczego tak czesto Parmenides bywa wypaczany? Dlaczego
tak czesto sie o nim "mniema, nie majac pewnosci prawdziwej"?



Zapewne z tego samego powodu, ktory jest przyczyna wypaczen
pojawiajacych sie u interpretatorow tekstow wszelkiego rodzaju. Nawet
tekstow wspolczesnych - a moze - zwlaszcza ich.

1. Z tlumaczenia M. Wesolego,  Przeglad Filozoficzny Nowa Seria, 2001



PS1. Moglby Pan jeszcze raz sprawdzic adres bibliograficzny tekstu,
ktory Pan przytoczyl (chodzi mi o Dielsa-Kranza - poniewaz artykulu w
"Przegladzie filozoficznym" nie czytalem)? Wydaje mi sie bowiem, ze
wkradla sie tam literowka. Teksty Parmenidesa posiadaja bowiem
oznaczenia DK 28-29... Chociaz moge sie mylic ;-)

PS2. Bardzo dziekuje za cenne uwagi i, przede wszystkim, odwage
podjecia tak "nieatrakcyjnego" - z punktu widzenia wspolczesnych badan
filozoficznych -tematu.

Pozdrawiam
Maciej


18 Lis 2003, 13:58
Jakup

Dziekuje uprzejmie za tak wyczerpujacy komentarz do mojego tekstu.
Ciesze sie, ze zgadza sie Pan ze mna w sprawie dalekosieznych wplywow
Parmenidesa, uzasadniajac to rozlegle i celnie. Rowniez sprawa
czesciowo intuicyjnych rozwazan Parmenidesa wydaje sie byc sluszna,
gdyz owczesni Grecy nie wytworzyli jeszcze odpowiednich kategorii
pojeciowych, aby w pelni zrozumiec przelom przez siebie dokonany.
Dopiero nasze (w domysle: pozniejsze) interpretacje ukazaly go w calej
donioslosci.
   Natomiast jezeli chodzi o sama interpretacje przytoczonego tekstu,
to osobiscie nie sadze aby towarzyszyla mu jakakolwiek mysl
egzystencjalna. Wynika to z tego, iz Grecy wogole nie zastanawiali sie
nad tym problemem. "Bycie" (siebie, swiata, rzeczy) bylo dla nich jak
najbardziej oczywistym faktem - nie podlegalo to dyskusji, ktora nawet
nie moglaby zrodzic sie w ich glowach. Zatem nalezy nadac tym
rozwazaniom sens esencjalny (chociazby z zaznaczonego przez Pana
powodu), dotyczacy istoty wszystkich rzeczy - prawdy o nich. Krotko
mowiac Parmenides pyta: "Jak jest w istocie?", a nie: "Jak ci sie
wydaje, jakie masz o tym mniemanie?". Sadze, ze to jest wlasnie to co
Parmenides chcial nam przekazac.

...............................................Jakup

PS: Tez nie jestem pewien co do oznaczen Dielso-Kranzowskich, lecz
rzeczywiscie Parmenides jest oznaczany tam liczba 28 (lub 29).
Jednakze fragment ten, jak sadze, ma numer 2, a zatem bedzie to DK 28
B 2. Nie mylil sie Pan ;-)
Pozdrawiam.


19 Lis 2003, 09:39
Maciej Kowalski

   Natomiast jezeli chodzi o sama interpretacje przytoczonego tekstu,
to osobiscie nie sadze aby towarzyszyla mu jakakolwiek mysl
egzystencjalna. Wynika to z tego, iz Grecy wogole nie zastanawiali sie
nad tym problemem. "Bycie" (siebie, swiata, rzeczy) bylo dla nich jak
najbardziej oczywistym faktem - nie podlegalo to dyskusji, ktora nawet
nie moglaby zrodzic sie w ich glowach. Zatem nalezy nadac tym
rozwazaniom sens esencjalny (chociazby z zaznaczonego przez Pana
powodu), dotyczacy istoty wszystkich rzeczy - prawdy o nich.



No wlasnie... Czy aby na pewno nie mogla? Zalozenie, skadinad sluszne,
ze jezyk grecki (a tylko na podstawie jezyka mozemy stwierdic, jak
mysleli starozytni Grecy) nie byl przystosowany do wyrazania mysli na
poziomie egzystencjalnym, nie jest dostatecznym dowodem na to, ze sami
Grecy nie probowali sie z tymi problemami zmierzyc. Dobrym przykladem
takiego ujecia jest chociazby przytoczony przez Pana tekst
Parmenidesa. Mozna, zdaje sie bez wiekszych problemow zalozyc, ze
Parmenides mial jakas intuicje istnienia (to co okreslilem mianem
"intuicji egzystencjalnej"). Intuicje, ktorej nie mogl wyjasnic lepiej
z powodow podanych przez Pana (brak aparatu pojeciowego i stosownej
metody). Intuicje w koncu, ktorej lepiej w filozofii greckiej nie da
sie wyrazic.

Skad to zalozenie? Otoz stad, iz wspolczesny odbiorca Parmenidesowego
tekstu bez trudu moze ten niuans wychwycic i, chocby, sfalsyfikowac.

Dlaczego? Poniewaz enigmatyczna forma, w jaka zostalo owo zdanie
ubrane nie wyklucza takiej mozliwosci. A to z kolei powoduje, ze nie
nalezy jej (mozliwosci) odrzucac.

I w koncu, iz, tak u innych presokratykow, jak i pozniejszych
filozofow (zwlaszcza tych "poetyzujacych"), problematyka ta sie
pojawiala - nigdy jednak explicite.

Formuujac wnioski w powyzszym akapicie odstapilem nieco od stricte
historyczno-filozoficznej analizy tekstu korzystajac z mozliwosci
oferowanych przez interpretacje tekstu literackiego. Jednakze zajmujac
sie epoka presokratykow, ta metodologiczna niekonsekwencja moze chyba
zostac uzasadniona specyfika badanego materialu.

Krotko mowiac Parmenides pyta: "Jak jest w istocie?", a nie: "Jak ci sie
wydaje, jakie masz o tym mniemanie?". Sadze, ze to jest wlasnie to co
Parmenides chcial nam przekazac.



Wlasciwie kazdy z filozofow, tak antycznych, jak i sredniowiecznych
staral sie odpowiedziec na to pytanie. Opisanie i wyjasnienie
rzeczywistosci, przez podanie arche (odkrycie pryncypiow), bylo celem
kazdego filozofa. Zgadzam sie wiec z Panem calkowicie. Jesli jednak
mowimy o Parmenidesie z perspektywy historyka filozofii, trzeba zawsze
pamietac o ilosci dostepnego materialu i jego sile. A ta jest niestety
mierna. Bez wziecia poprawki na ten aspekt pracy badawczej, nie sposob
powaznie podejsc do tematu.

Pozdrawiam.
Maciej

PS Jesli Pan chce kontynuowac rozmowe, moge przygotowac kilka innych
tekstow Parmenidesa (a moze i innych presokratykow). Mysle, ze moze to
dodac dyskusji nieco nowych argumentow. Niestety, zabierze rowniez
wiecej czasu. Co Pan o tym sadzi?




19 Lis 2003, 15:27
Jakup

No wlasnie... Czy aby na pewno nie mogla? Zalozenie, skadinad sluszne,
ze jezyk grecki (a tylko na podstawie jezyka mozemy stwierdic, jak
mysleli starozytni Grecy) nie byl przystosowany do wyrazania mysli na
poziomie egzystencjalnym, nie jest dostatecznym dowodem na to, ze sami
Grecy nie probowali sie z tymi problemami zmierzyc. Dobrym przykladem
takiego ujecia jest chociazby przytoczony przez Pana tekst
Parmenidesa. Mozna, zdaje sie bez wiekszych problemow zalozyc, ze
Parmenides mial jakas intuicje istnienia (to co okreslilem mianem
"intuicji egzystencjalnej"). Intuicje, ktorej nie mogl wyjasnic lepiej
z powodow podanych przez Pana (brak aparatu pojeciowego i stosownej
metody). Intuicje w koncu, ktorej lepiej w filozofii greckiej nie da
sie wyrazic.

Skad to zalozenie? Otoz stad, iz wspolczesny odbiorca Parmenidesowego
tekstu bez trudu moze ten niuans wychwycic i, chocby, sfalsyfikowac.

Dlaczego? Poniewaz enigmatyczna forma, w jaka zostalo owo zdanie
ubrane nie wyklucza takiej mozliwosci. A to z kolei powoduje, ze nie
nalezy jej (mozliwosci) odrzucac.



   Musze Panu przyznac ze zdumiewa mnie mysl, ktora Pan tak subtelnie
usiluje dowiesc. Tymbardziej, ze moja naturalna ciekawosc rozwiazan
niestandardowych dodatkowo to uczucie poteguje.
   Zapewne ma Pan racje - nieumiejetnosc odpowiedniej artykulacji nie
moze byc ostatecznym dowodem na brak egzystencjalnych mysli wsrod
starozytnych. Lecz z drugiej strony, nic (oprocz "enigmatycznej formy"
tej wypowiedzi) nie pozwala na przyjecie tego zalozenia. Przynajmniej
w oparciu o ten jeden tekst.
   Bardzo bym chcial, aby wskazal Pan inne fragmenty Parmenidesa,
ktore moglyby jakos wzmocnic to stanowisko. Sam przegladajac teraz
jego wersy, zastanawiam sie rowniez nad niecalkiem jasnymi czesciami
poematu, zaznaczonymi u mnie jako DK 28 B 3:

   "...tym samym bowiem pojmowanie jest oraz bycie."
   "...to gar auto noein estin te kai einai."

oraz DK 28 B 6:

   "Trzeba to mowic i pojac: byt jest, albowiem jest byciem,
    Nicosc natomiast <nimnie jest..."
   "Hre to legein te noein t eon emmenai: esti gar einai,
    meden d' ouk estin..."

Sadze, ze te fragmenty poniekad zawieraja ow pierwiastek "bycia" jako
takiego i moglyby potwierdzac tendencje egzystencjalne. Co Pan o nich
sadzi?

I w koncu, iz, tak u innych presokratykow, jak i pozniejszych
filozofow (zwlaszcza tych "poetyzujacych"), problematyka ta sie
pojawiala - nigdy jednak explicite.



   To jest rowniez bardzo ciekawe, ale moze zajmijmy sie na razie
tylko Parmenidesem.

Formuujac wnioski w powyzszym akapicie odstapilem nieco od stricte
historyczno-filozoficznej analizy tekstu korzystajac z mozliwosci
oferowanych przez interpretacje tekstu literackiego. Jednakze zajmujac
sie epoka presokratykow, ta metodologiczna niekonsekwencja moze chyba
zostac uzasadniona specyfika badanego materialu.



   Wlasnie. Wydaje mi sie, ze jednak analizujac tego rodzaju tekst nie
mozemy sobie pozwolic na komfort zbyt odleglych interpretacji
literackich. W ten sposob moznaby tak krotki i wieloznaczny tekst
odniesc do wielu, tak naprawde niezwiazanych z nim, tematow. Nie
twierdze jednak, iz nalezy ich zupelnie zaniechac, gdyz, jak Pan
zauwaza, epoka sama nam to narzuca. Lecz Parmenides, pomimo ze tak
bardzo chcial byc dobrym poeta, jest przede wszystkim filozofem.

Wlasciwie kazdy z filozofow, tak antycznych, jak i sredniowiecznych
staral sie odpowiedziec na to pytanie. Opisanie i wyjasnienie
rzeczywistosci, przez podanie arche (odkrycie pryncypiow), bylo celem
kazdego filozofa. Zgadzam sie wiec z Panem calkowicie. Jesli jednak
mowimy o Parmenidesie z perspektywy historyka filozofii, trzeba zawsze
pamietac o ilosci dostepnego materialu i jego sile. A ta jest niestety
mierna. Bez wziecia poprawki na ten aspekt pracy badawczej, nie sposob
powaznie podejsc do tematu.



   Tak. To jest niestety trudnosc z jaka przychodzi nam sie stale (u
presokratykow) i najczesciej bezefektownie zmagac. Lecz czyz to nie
dodaje im tego tajemniczego uroku? :-)

Z powazaniem...

..................................................Jakup

PS1: Oczywiscie chcialbym wciaz podejmowac te rozwazania, az nie stana
sie jalowe:P Najlepiej w mysl zasady - im wiecej tym lepiej. Jezeli
tylko znajdzie Pan troche czasu bardzo bym prosil o kolejne fragmenty
pod temat.

PS2: Analiza innych presokratykow moze byc co najmniej rownie
fascynujaca jak ta. Jednym z moich faworytow jest Anaksymander,
ktoremu lubie dopisywac conieco. Lecz nie chcialbym na razie sie w to
zglebiac.

PS3: Rowniez chcialbym Pana przeprosci za wydluzone oczekiwanie na
odpowiedz z mojej strony. Rozliczne obowiazki bardzo utrudniaja mi
gospodarowanie czasem:-)


20 Lis 2003, 15:30
Maciej Kowalski

Witam ponownie!
Wydaje mi sie, ze wstep do rozmowy mamy juz za soba. Zarowno ja, jak i
Pan przedstawilismy do tej pory metode i poglad na tyle jasno, ze
mozna wreszcie przystapic do wlasciwej dyskusji. Dlatego tez
pozwolilem sobie w tym momencie odejsc nieco od podstawowego
zagadnienia, skupiajac sie glownie na ostatecznym ustaleniu "kanonu
tekstow", z ktorym przyjdzie nam sie "zmiezyc". Mysle, ze tak
odnalezione przez Pana, jaki przytoczone przeze mnie fragmenty jesli
nawet nie wyczerpuja calkowicie, to jednak stanowia wiekszosc
dostepnych badaczom materialow na dany temat.
Dzisiaj, z przyczyn ode mnie niezaleznych, nie bede mogl odpowiedziec
wyczerpujaco na wszystkie postawione przez Pana pytania (choc
jednoczesnie nie zaprzeczam ich wadze, czy trafnosci). Przepraszam i
jeszcze raz prosze o wyrozumialosc. Podobnie jak w Pana przypadku,
takze i mi liczne obowiazki nie pozwalaja na wystosowywanie czestrzych
i pelniejszych komentarzy. Na dzisiaj taka skromna "dawka materialu"
bedzie musiala wystarczyc.
Zapraszma do lektury!
:-)

   Bardzo bym chcial, aby wskazal Pan inne fragmenty Parmenidesa,
ktore moglyby jakos wzmocnic to stanowisko. Sam przegladajac teraz
jego wersy, zastanawiam sie rowniez nad niecalkiem jasnymi czesciami
poematu, zaznaczonymi u mnie jako DK 28 B 3:

   "...tym samym bowiem pojmowanie jest oraz bycie."
   "...to gar auto noein estin te kai einai."

oraz DK 28 B 6:

   "Trzeba to mowic i pojac: byt jest, albowiem jest byciem,
    Nicosc natomiast <nimnie jest..."
   "Hre to legein te noein t eon emmenai: esti gar einai,
    meden d' ouk estin..."

Sadze, ze te fragmenty poniekad zawieraja ow pierwiastek "bycia" jako
takiego i moglyby potwierdzac tendencje egzystencjalne. Co Pan o nich
sadzi?




fragmentow, chcialbym dodac pozostale znane mi teksty Parmenidesa,
dotyczace interesujacego Nas problemu. Oprocz tych, ktore Pan
przytoczyl (a ktore byly moimi "faworytami" ;-) ) odnalazlem jeszcze
nastepujace:

Fr. 8, 22-31 Simplikios,In Phys. 144, 29
"...Ani nie jest podzielone, bo cale istnieje podobnie, ani nie jest
tu bardziej, a tam mniej - to bowiem przeszkodziloby mu sie trzymac
razem - ale cale jest pelne bedacego.Cale jest wiec ciagle. Bedace
bowiem zbliza sie do bedacego. Niezmienne jednak jest w granicach
poteznych okowow, bez poczatku i konca, gdyz powstawanie i giniecie
odeszly daleko, wyparlo jes prawdziwe przekonanie (?). Pozostajac tym
samym i  w tym samym miejscu, spoczywa samo i tak ulozone pozostanie.
Potezna bowiem koniecznosc (Koniecznosc ?) trzyma je w okowach
granicy, ktora ja zewszad otacza (w przekladzie Jacka Langego)

"[...] oude diaireton estin, epei pan estin omoion / oude ti te mallon
to ken eirgon min sunehesthai / oude ti heiroteron, pan de (wlasc: d')
empleon estin eontos / to ksunehes pan estin. eon gar eosti peladzei /
autar akineton megalon en peirasi desmon / estin anarhon apauston,
epei genesis kai olethros / tule mal eplahthesan, apose de pistis
alethes / tauton t' en tauto te menon kath' eauto te keitai / houtos
empedon authi menei. Kratere gar Anagke / peiratos en desmoisin ehei,
to min ampsis eergei [...]"
- prosze wybaczyc bledy, zupelnie nie znam sie na transliteracji z
jezyka starogreckiego ;-)

Simplikios, De Caelo 558, 8:
"Tak zgodnie z mniemaniem te rzeczy powstaly i sa teraz, a dojrzawszy
dotra po tym do konca. Ludzie przydali im nazwy, by odroznic kazda"
"...outo toi kata doksan ephu tade kai vun easi / kai metepeit, apo
toude teleutesousi trapsenta / tois d' onom' anthropoi katethent'
episemon ekasto..."

Klemens, Strom. V, 15, 5:
"spojrz jednak na rzeczy, ktore, choc odlegle, dla umyslu sa z
pewnoscia obecne. Nie odetniesz bowiem dla siebie istniejacego od
trzymania sie istniejacego, ani rozrzucajac wszedzie na wszelki sposob
w kosmicznym ladzie, ani gromadzac"
"leusse d' omos apeonta voo pareonta bebaios. Ou gar apotmeksei to eon
toi eontos ehesthai oute okidmnamenon pante pantos kata kosmon oute
sunistamenon"

Mysle, ze przyjecie wszystkich szesciu tekstow (wraz z pierwszym,
przytoczonym przez Pana wczesniej) moze stanowic doskonala podstawe do
analizy podjetego przez nas zagadnienia.

Formuujac wnioski w powyzszym akapicie [...]

   Wlasnie. Wydaje mi sie, ze jednak analizujac tego rodzaju tekst nie
mozemy sobie pozwolic na komfort zbyt odleglych interpretacji
literackich. W ten sposob moznaby tak krotki i wieloznaczny tekst
odniesc do wielu, tak naprawde niezwiazanych z nim, tematow. Nie
twierdze jednak, iz nalezy ich zupelnie zaniechac, gdyz, jak Pan
zauwaza, epoka sama nam to narzuca. Lecz Parmenides, pomimo ze tak
bardzo chcial byc dobrym poeta, jest przede wszystkim filozofem.



Mysle, ze temat na oddzielna dyskusje, raczej metodologiczna, niz
filozoficzna, totez na razie powstrzymam sie od komentarza...

| Wlasciwie kazdy z filozofow [...]

   Tak. To jest niestety trudnosc z jaka przychodzi nam sie stale (u
presokratykow) i najczesciej bezefektownie zmagac. Lecz czyz to nie
dodaje im tego tajemniczego uroku? :-)



Dlatego to wlasnie presokratycy sa najwdzieczniejszym dla mnie tematem
rozwazan :-)

Pozdrawiam!
Maciej

PS. I jeszcze jedno. Z racji pewnych niejasnych jeszcze przeczuc
zwiazanych z lektura Panskiej odpowiedzi, bardzo bylbym zobowiazany za
podanie mi Panskiego rozumienia sformulowan: "tendencja
egzystencjalna" oraz "egzystencjalnego aspetku rzeczywistosci". Z
pewnoscia ulatwi mi to ustosunkowanie sie do zagadnienia, wykluczy
nieporozumienia, ktore moglyby pojawic sie w trakcie dyskusji, jak
rozniez moze stanowic calkiem ciekawy przyczynek do nowej polemiki ;-)


21 Lis 2003, 12:05
Maciej Kowalski

Witam ponownie!
Korzystajac z wolnej chwili chcialbym wyjasnic szerzej kwestie wczoraj
przeze mnie pominiete. Oto i one:

| No wlasnie... Czy aby na pewno nie mogla? Zalozenie, skadinad sluszne,
| ze jezyk grecki (a tylko na podstawie jezyka mozemy stwierdic, jak
| mysleli starozytni Grecy) nie byl przystosowany do wyrazania mysli na
| poziomie egzystencjalnym, nie jest dostatecznym dowodem na to, ze sami
| Grecy nie probowali sie z tymi problemami zmierzyc. Dobrym przykladem
| takiego ujecia jest chociazby przytoczony przez Pana tekst
| Parmenidesa. Mozna, zdaje sie bez wiekszych problemow zalozyc, ze
| Parmenides mial jakas intuicje istnienia (to co okreslilem mianem
| "intuicji egzystencjalnej"). Intuicje, ktorej nie mogl wyjasnic lepiej
| z powodow podanych przez Pana (brak aparatu pojeciowego i stosownej
| metody). Intuicje w koncu, ktorej lepiej w filozofii greckiej nie da
| sie wyrazic.

| Skad to zalozenie? Otoz stad, iz wspolczesny odbiorca Parmenidesowego
| tekstu bez trudu moze ten niuans wychwycic i, chocby, sfalsyfikowac.

| Dlaczego? Poniewaz enigmatyczna forma, w jaka zostalo owo zdanie
| ubrane nie wyklucza takiej mozliwosci. A to z kolei powoduje, ze nie
| nalezy jej (mozliwosci) odrzucac.

   Musze Panu przyznac ze zdumiewa mnie mysl, ktora Pan tak subtelnie
usiluje dowiesc. Tymbardziej, ze moja naturalna ciekawosc rozwiazan
niestandardowych dodatkowo to uczucie poteguje.
   Zapewne ma Pan racje - nieumiejetnosc odpowiedniej artykulacji nie
moze byc ostatecznym dowodem na brak egzystencjalnych mysli wsrod
starozytnych. Lecz z drugiej strony, nic (oprocz "enigmatycznej formy"
tej wypowiedzi) nie pozwala na przyjecie tego zalozenia. Przynajmniej
w oparciu o ten jeden tekst.



[...]

| Formuujac wnioski w powyzszym akapicie odstapilem nieco od stricte
| historyczno-filozoficznej analizy tekstu korzystajac z mozliwosci
| oferowanych przez interpretacje tekstu literackiego. Jednakze zajmujac
| sie epoka presokratykow, ta metodologiczna niekonsekwencja moze chyba
| zostac uzasadniona specyfika badanego materialu.

   Wlasnie. Wydaje mi sie, ze jednak analizujac tego rodzaju tekst nie
mozemy sobie pozwolic na komfort zbyt odleglych interpretacji
literackich. W ten sposob moznaby tak krotki i wieloznaczny tekst
odniesc do wielu, tak naprawde niezwiazanych z nim, tematow. Nie
twierdze jednak, iz nalezy ich zupelnie zaniechac, gdyz, jak Pan
zauwaza, epoka sama nam to narzuca. Lecz Parmenides, pomimo ze tak
bardzo chcial byc dobrym poeta, jest przede wszystkim filozofem.



Ciesze sie niezmiernie :-), ze moja proba interpretacji wydala sie
Panu niestandardowa, poniewaz, taka wlasnie w zalozeniu powinna byc.
Na szczescie jednak nie bylo to jedyne zalozenie przeswiecajace moim
przemyslenom dotyczacym presokratykow. Pozostale postaram sie wylozyc
w miare przystepnie teraz:

Pelna analiza, jaka musi przeprowadzic historyk filozofii sklada sie z
dwoch etapow: historycznego i filozoficznego.

 ETAP HISTORYCZNY

I ZALOZENIA METAPRZEDMIOTOWE:
1. istnieje obiektywna rzeczywistosc, poznawalna zmyslami, ktorej
elementy sa powiazane ze soba roznego rodzaju relacjami, ktore mozna
racjonalnie opisac i wyjasnic (zaprzeczenie temu zalozeniu,
zaprzeczyloby rownoczesnie sensownosci dokonywania dalszych badan).
2. jezyk jest wyrazicielem mysli, idei i pogladow, lecz "robi" to
niescisle
3. czlowiek wlasciwie zawsze byl zdolny do podejmowania wszystkich
tematow, jakie podejmuje dzisiaj (chociaz nie zawsze to robil - vide:
historia doktryn i pogladow)
4. wyroznikiem systemow filozoficznych na tle innych nauk jest proba
objasnienia rzeczywistosci (roznorako pojmowanej) w najoolniejszym
aspekcie
5 kazdy poglad filozoficzny jest modelem rzeczywistosci - modelem,
ktorego granice wyznaczaja mozliwosci jezyka (vide: punkt I.2)
6. analiza hisotryczna MUSI w jak najwierniejszy sposob zrekonstruowac
mysl autora tekstu filozoficznego (vide: I.1-5). zarowno te jej czesc
zawarta w tekstach explicite (slowa zawarte w tekscie), jak i
implicite (przede wszystkim kontekst tworczosci).

II ZALOZENIA PRZEDMIOTOE
1. filozofia presokratejska byla pierwsza w dziejach ludzkosci udana
proba racjonalnego objasnienia rzeczywsci (vide: I.4)
2. wlasciwie wszyscy przedstawiciele filozofii presokratejskiej
korzystali z osiagniec poprzednich pokolen (uogolniajac, chodzi mi o
"mitologiazcje" i "poetyzacje" rzeczywistosci) (vide: 1.6)
3. "Mitologiczny" i "poetycki" sposob analizowania rzeczywistosci jest
inny niz filozoficzny (vide: I.4, II.2). Jednak rowniez rzadzi sie
pewnymi prawami.
4. material zrodlowy dotyczacy epoki presokratykow jest bardzo ubogi
5. dysponujemy pozniejszymi, (starozytnymi) analizami historycznymi
(teksty Diogenesa Laertiosa, Simplikiosa, Klemensa Aleksandryjskiego,
Herodota itd.)i filozoficznymi (Arystoteles, "Metafizyka" ks. "Alfa")
tekstow presokratejczykow.
6. presokratycy (zwlaszcza szkol: milezyjskiej, efezyjskiej i
eleackiej) nie posiadali "narzedzi" pozwalajacych im zbudowac wlasny
system filozoficzny (wynika to z czysto jezykowej anaizy tekstow w/w
autorow)

III. WNIOSKI:
1. etap historyczny musi uwzglednic KAZDY aspekt/plaszczyzne
interpretowanego tekstu/ow (a wiec w przypadku Parmenidesa - Jego
"poetyckosc") (vide: I.6 II.1,2,3,5)
2. analiza historyczna nie uwzglednia jeszcze analizy filozoficznej
(Ta druga dopiero powinna korzystac z rezultatow pierwszej).
3. Nie nalezy sugerowac sie interpretacja filozoficzna (np.
arysotelesowska interpretacja filozofii presokratejskiej w pierwszej
ksiedze "Metafizyki") przy analizie historycznej, chocby ta pierwsza
posiadala wszelkie znamiona poprawnosci, poniewaz analiza taka jest
podporzadkowaniem pewnego racjonalizujacego modelu rzeczywistosci
innemu (a wiec, zafalszowaniem w sposob niedopuszczalny pierwotnej
zawartosci tekstu) (vide: I.1,2,5 II. 2,3,4,6)

  ETAP FILOZOFICZNY

1. Powinien w miare mozliwosci (korzystajac z okreslonej metody i
aparatu badawczego) ustosunkowac wyniki uzyskane podczas etapu
historycznego z rzeczywistoscia (w przypadku filozofii
presokratejskiej jest to o tyle pozbawione sensu, ze nikt juz nie
przyjmuje rozwiazan dawanych przez tych filozofow.
2. Powinien zidentyfikowac/opisac/podtrzymac/sfalsyfikowac metode
uzyta przez presokratykow w celu objasnienia rzeczywistosci.

Pozdrawiam.
Maciej


Bardzo ale to bardzo wazne pytanie:)
Tajemnica Syna Bo¿ego przekracza pytania ograniczone do ¶wiata i historii: 'sk±d' i 'dlaczego'.
Pytanie o telekineze, telepatie itd. (odp. dla Pawla Chodaczka, Grzegorza Malickiego i innych)
Pytanie go naszych grupowych fizykow i fizyczek (moga byc domorosli) ...
"czego szukacie?" czyli powtórne pytanie o cele i motywacje
Claude Lévi-Strauss ... pytanie o tlumaczenie slowa "mitem"
pytanie do Alberta Jahera oraz innych grupowiczów
  • odziez dziecieca smyk
  • jaka wielkosc telewizora przy zadanej odl do
  • niedziela wielkanocna 2
  • midsummer night
  • meizitang skutecznie odchudzic
  • najgorsi w tej branzy
  • alice box antenna
  • krople citrosept
  • egzamin zawodowy 2006 100
  • Zestaw tematów z for internetowych , Index