21 Sty 1998, 03:00
Wojtek Olszenka

na stronie:

 http://friko.onet.pl/gd/lopezio/

pod "radosc cierpienia" znajduje sie pare tekstow, miedzy innymi o
wolnosci wedlug Sartre'a, koncepcja Boga wedlug Bergmana i "zbrodnia i
kara" wedlug W.Allena.

porsze o komentarze dotyczace tych tekstow.

dzieki

Abnegat




24 Sty 1998, 03:00
Raczek


na stronie:

 http://friko.onet.pl/gd/lopezio/

pod "radosc cierpienia" znajduje sie pare tekstow, miedzy innymi o
wolnosci wedlug Sartre'a, koncepcja Boga wedlug Bergmana i "zbrodnia i
kara" wedlug W.Allena.

porsze o komentarze dotyczace tych tekstow.

dzieki

Abnegat



Czesc!

Przeczytalem artykul "Po co wogole zyc?". Oto komentarze:

Punktem wyjscia i glownym przedmiotem egzystencjalizmu jest ludzka
egzystencja. Rozni sie ona pod kilkoma wzgledami od
wszelkich innych egzystencji. Przede wszystkim jest ona bytem
swiadomym, to znaczy, ze czlowiek nie tylko istnieje, ale takze
ma swiadomosc swego istnienia oraz ma pewien stosunek do tego
istnienia.



Skad wiemy, ze np. krzeslo nie jest swiadome swego istnienia i nie ma
zadnego stosunku do swego istnienia?
Czy chodzi tu o to, ze nie umie mowic? A moze, ze sie nie rusza?

Czlowiek posiada takze swiadomosc istnienia innych bytow,
jest zespolony ze swoim otoczeniem i wlasnie ten fakt

egzystencji. Dlatego byt czlowieka nazywany jest przez Sartre'a
 bytem dla siebie", w odroznieniu od innych bytow, ktore sa  bytami w
sobie". Ten swoisty sposob istnienia, wlasciwy jedynie
czlowiekowi, umozliwia nam poznawanie swiata oraz samych siebie.



A co nie jest zespolone ze swoim otoczeniem? I znow: skad wiemy, ze
kamien nie istnieje dla siebie?

Jednak co to jest dzialanie, czym jest czyn? Po pierwsze Sartre zwraca
uwage na fakt, iz dzialanie zawsze jest intencjonalne, to
znaczy, ze nie jest na przyklad dzialaniem wybuch prochowni
spowodowany przez robotnika palacego w niej papierosa.
Warunkiem wystarczajacym dzialania jest zgodnosc intencji z zamiarem.



A co z czynnosciami nieswiadomymi? Przeciez one sa dzialaniem, a czy sa
intencjonalne?
I jeszcze: Czym sie rozni zamiar od intencji?

Czyli, np. sam fakt cierpienia nie jest jeszcze wystarczajacym motywem
dzialania w strone zmiany sytuacji, jest nim natomiast wyobrazenie
mozliwosci zaprzestania cierpienia.



Jesli czynnosci nieswiadome sa dzialaniem, to:
cierpienie samo w sobie jest nieudana zmiana obecnej sytuacji. Bowiem
"pragnienie zmiany" jest nieswiadoma czynnoscia. Jest wiec dzialaniem,
czyli juz jest zmiana obecnego stanu.

Wolnosc nie daje sie opisac jako cos wspolnego dla wielu ludzi,



Rozumiem, ze Sartre nie znalazl powszechnej definicji. Ale ona musi
istniec, inaczej nie uzywalibysmy tego slowa w powszechnej komunikacji.
Istnieje jeszcze mozliwosc, ze slowo "wolnosc" jest pozbawione sensu i
uzywamy go, nie wiedzac o tym - bedac pod wplywem zludzen, iluzji.

wolnosc to pojecie jednostkowe, nie mozna doswiadczyc wspolnej
wolnosci, gdyz jest ona scisle zwiazana z bytem. I tu napotykamy
glowna teze filozofii Sartre'a, czlowiek jest skazany na wolnosc.



Rozumiem, ze wg. Sartre, slowo "wolnosc" jest zupelnie dowolnie
interpretowane w zaleznosci od definicji jednostki. To jak mozna pokusic
sie o jakies ogolne stwierdzenie na temat wolnosci np. "ze czlowiek
jest skazany na wolnosc"?
Skad ten wniosek? Chyba nie z definicji "wolnosci", bo jej nie ma.

Musi byc definicja, albo to slowo nie ma sensu. Sartre jej nie znalazl.
A wiec skupmy sie na przykladach "wolnosci" jakie kazdy z nas moze sobie
wyobrazic:
np. Moglem zrobic to i tamto.   - wolnosc
    Moglem zrobic tylko jedno.   - zniewolenie, zaleznosc

Powodem jest to, iz wolnosc ta pozbawiona jest jakiegokolwiek
fundamentu. W kazdym momencie swego zycia czlowiek stawiany jest przed
koniecznoscia dokonywania wyborow. W swych decyzjach jest jednak
absolutnie wolny, pozbawiony wszelkich wskazowek czy nakazow lub
zakazow. Kazda decyzja czlowieka jest w stu procentach jego decyzja,
podjeta bez zadnego wsparcia, bez zadnego punktu oparcia.



No nie wiem, czy jest absolutnie wolny (o jakiej wolnosci mowa?).
Przeciez jesli musze cos zrobic, to nie jestem wolny. Jesli musze
umrzec, to czy jestem wolny? Przeciez jestem niewolnikiem smierci.

Moze bys to w koncu zdefiniowal. Jak moge roztrzygnac, czy Sartre
sie mylil, czy mial racje, skoro nawet nie wiem, o czym mowi ("wolnosc"
nie jest zdefiniowana, ani zbiezna z powszechnym rozumieniem - patrz
przyklady).

W ostatnich godzinach swego zycia, uwieziony i skazany na smierc Pablo
Ibbieta, odkrywa prawdziwa i niczym nie skrepowana wolnosc, absolutna wolnosc swoich mysli i woli, te sama o ktorej Sartre pisze w swoich
pracach. Czlowiek skazany na smierc, a wedlug Sartre'a jest nim kazdy
z nas, nie ma nic do stracenia, bo cokolwiek uczyni i cokolwiek zrobi
i tak nie zmieni faktu, ze kiedys umrze. Pablo wspominajac swoje zycie
stwierdza, ze wszystko co uczynil nie ma teraz juz zadnego znaczenia,
czynil wszystko, jakby myslal, ze jest niesmiertelny. Teraz, gdy
smierc jest tak blisko, mowi, ze rownie dobrze moglby nic nie robic.
Mowi:  (...) jak moglem spacerowac beztrosko, zartowac z dziewczetami:
malym palcem bym nie ruszyl, gdybym wiedzial, ze umre w ten sposob".



Istotnie, sam uwazam, ze wiekszosc ludzi nie mysli o smierci, nie
rozwaza jej w swoich planach zyciowych. Caly czas to co robi, robi ze
wzgledu na siebie, kieruje sie pragnieniem bycia, posiadania,
przezywania - zawsze JA jest najwazniejsze. To JA najczesciej jest
kojarzone z cialem. Wtedy mamy do czynienia z egoista. Pablo byl
egoista. (Gdyby Pablo byl wiekszym patriota niz egoista, umarlby z
hymnem na ustach, wiedzac, ze kraj nie zginie, kiedy on umrze itp.)
Wiec kiedy cialo jest bliskie smierci, nagle wszystkie ograniczenia
mozliwosci jego postepowania przestaja miec sens.
NP. Nie moge sie upic, bo jutro musze isc do pracy, zeby miec pieniadze
itd. Ale skoro umieram, to pieniadze sa juz g... warte. Wiec moge sie
upic.
itd. itp.

Patrioci pewnie widzieliby w takiej postawie cos glupiego,
niezrozumialego. Gdyby Pablo byl patriota, jedynie przeswiadczenie o
nieuchronnej smierci swojego narodu, mogloby go w taki stan wprowadzic.

Nagle powstaje tyle mozliwosci, ze taki egoista doswiadcza wzglednej
wolnosci (rozumianej jako wielosc mozliwosci). Przypuscmy, ze to
doswiadczenie sprawia, ze nie boi sie on juz smierci, ze ta obecna
wolnosc staje sie mu blizsza niz cialo. OK. Ale nadal moznaby mnozyc
przyklady zniewolenia jakiemu podlega. Ten osobnik nadal jest tylko
maszynka w czyichs rekach. Nie wierze, ze taka osoba dzieki temu
przestanie cierpiec np. z powodu bolu. Gdyby ktos poddal go w tym
wiezieniu torturom, to nie wierze, ze nie blagalby o litosc, ze od razu
nie "przypomnialoby" mu sie, kim wlasciwie jest. To jego poczucie
wolnosci to jedynie poczucie wiekszej wolnosci niz dotychczas. Latwo
jednak sprowadzic goscia na "ziemie". Jest on przywiazany do ciala.
Moznaby zastem pomyslec, ze jego smierc moglaby go oswobodzic. Ale skad
ta pewnosc? Jesli np. mozliwa jest reinkarnacja, to mogloby go spotkac
jeszcze gorsze zniewolenie. Smierc jest beczka bez dna. Nikt nie wie, co
sie stanie, gdy sie do niej wskoczy.

Pozdrawiam

Raczek


31 Sty 1998, 03:00
Vincent

Nie ukrywam,ze fascynuje mnie filozofia taoizmu. Jednoczesnie nie uwazam t.
za religie, a za pewna koncepcje swiatopogladowa. Zaznaczam, ze nie jestem
wybitnym znawca dziel taoistów, ani teoretykiem t. , ale przeciez mozolne
studiowanie TAO jest zprzeczeniem samego TAO.
 Odnajduje w TAO potwierdzenie moich przemyslen na temat polozenia czleka we
wszechswiecie. Odrzucam reguly, normy, madre dociekiwania. Nie zastanawiam
sie czy TAO istnieje czy nie, ale sie po prostu nim ciesze.
 Nie wydaje mi sie, aby zycie na ziemi bylo wstepem do zycia innego, sadze ,
ze nie istnieje cos jak zycie po smierci. Kurcze, czuje sie wpisany w jakis
wszechkosmiczny lad, ale nie dajacy sie poznac tradycyjnymi rozumowymi
metodami. Czuje to intuicja, kocham prostote, odzrzucam wysilek i ROZUM.
  Podejmowanie wysilku uwazam za rzecz karygodna.

 Ucieszysz mnie swoja odpowiedzia, chocby i negujaca.


31 Sty 1998, 03:00
Marcin PASZKIEWICZ


Czuje to intuicja, kocham prostote, odzrzucam wysilek i ROZUM.
  Podejmowanie wysilku uwazam za rzecz karygodna.



A dla mnie TAO jest totalna jednoscia, bez wylaczania wysilku i rozumu ...

Marcin




31 Sty 1998, 03:00
Raczek


Nie ukrywam,ze fascynuje mnie filozofia taoizmu.
[...]
  Podejmowanie wysilku uwazam za rzecz karygodna.

 Ucieszysz mnie swoja odpowiedzia, chocby i negujaca.



Tam nie ma juz zadnego uwazania i nie-uwazania, ani niczego karygodnego.

Moglbys oczywiscie spytac:
"Tam"? Czy jest jakies "Tam"?

SSSRRRAAAAMMM!!!

Raczek


31 Sty 1998, 03:00
Jan Werbiński


Nie ukrywam,ze fascynuje mnie filozofia taoizmu. Jednoczesnie nie uwazam t.
za religie, a za pewna koncepcje swiatopogladowa. Zaznaczam, ze nie jestem
wybitnym znawca dziel taoistów, ani teoretykiem t. , ale przeciez mozolne
studiowanie TAO jest zprzeczeniem samego TAO.
 Odnajduje w TAO potwierdzenie moich przemyslen na temat polozenia czleka we
wszechswiecie. Odrzucam reguly, normy, madre dociekiwania. Nie zastanawiam
sie czy TAO istnieje czy nie, ale sie po prostu nim ciesze.
 Nie wydaje mi sie, aby zycie na ziemi bylo wstepem do zycia innego, sadze ,
ze nie istnieje cos jak zycie po smierci. Kurcze, czuje sie wpisany w jakis
wszechkosmiczny lad, ale nie dajacy sie poznac tradycyjnymi rozumowymi
metodami. Czuje to intuicja, kocham prostote, odzrzucam wysilek i ROZUM.
  Podejmowanie wysilku uwazam za rzecz karygodna.

 Ucieszysz mnie swoja odpowiedzia, chocby i negujaca.



Nie znam się na TAOizmie, ale zastanawia mnie kilka sprzecznosci w
Twoich przemysleniach.

TAO daje Ci potwierdzenie Twoich przemysleń, jednoczesnie odrzucasz
wysiłek i rozum niezbędny do ich przeprowadzenia.

Dlaczego uważasz, że "wszechkosmiczny ład" (chodzi Ci o nasze
otoczenie?) nie daje się poznac metodami rozumowymi? To nie zostało
udowodnione. To czego jeszcze nie znamy po prostu nie zostało jeszcze
zbadane. To co już znamy ogromnie ułatwia zrozumienie swiata. Czym
więcej wiemy, tym lepiej możemy zrozumieć zależnosci i układy w naszym
otoczeniu.

Masz rację wykorzystując jakąkolwiek religię (np TAO) do ułatwienia
sobie życia. To dobrze. Czasem jednak dobrze jest wykorzystać to co
zostało zbadane do jeszcze większego ułatwienia i uprzyjemnienia sobie
życia.


2 Lut 1998, 03:00
Chio

Wiem ze pewnie okaze sie calkowitym idiota i niegodnym tej grupy nieukiem
(zwyklym lajkonikiem jak to powiedziala by blondynka...) ale wpisujac sie
na ta grupe mialem nadzieje zapoznac sie z filozofia o ktorej zawsze
twierdzilem ze jest super tylko nigdy nie starczalo mi czasu na
dokladniejsze jej przestudiowanie i zapaznanie sie ze wszystkimi jej
tajnikami - znam wiec tylko podstawy.

Ale czas na konkrety:

jakies tytuly albo powiedziec gdzie mozna cos o tym znalezc w Interku? Bo
troszke ciezko rozmawiac o czyms o czym sie nic nie wie... ;-)))


3 Lut 1998, 03:00
MAYER

Czesc,
Czytam i (wlasnie koncze) Filozofie wieczysta Aldousa Huxleya.
Zastanawiam sie czy ktos z Was to czytal.
Chcialbym dowiedziec sie co sadziecie o podejsciu autora do Boga.

Mayer


3 Lut 1998, 03:00
Raczek


Czesc,
Czytam i (wlasnie koncze) Filozofie wieczysta Aldousa Huxleya.
Zastanawiam sie czy ktos z Was to czytal.
Chcialbym dowiedziec sie co sadziecie o podejsciu autora do Boga.

Mayer



Czy to ten, co otwieral swoje "drzwi percepcji"?

Raczek


4 Lut 1998, 03:00
MAYER


| Czesc,
| Czytam i (wlasnie koncze) Filozofie wieczysta Aldousa Huxleya.
| Zastanawiam sie czy ktos z Was to czytal.
| Chcialbym dowiedziec sie co sadziecie o podejsciu autora do Boga.

| Mayer

Czy to ten, co otwieral swoje "drzwi percepcji"?

Raczek



Ten sam:)

Mayer


5 Lut 1998, 03:00
Raczek


Czesc,
Czytam i (wlasnie koncze) Filozofie wieczysta Aldousa Huxleya.
Zastanawiam sie czy ktos z Was to czytal.
Chcialbym dowiedziec sie co sadziecie o podejsciu autora do Boga.

Mayer



Wlasnie natknalem sie na ostatni numer "Polityki" (7.02) a w nim...
artykul pt. "Pochwala ekstazy. Czego uczy Timothy Leary?".

Oto fragment:
________________________
W Polityce ekstazy" Leary przeciwstawia polityczny establishment
"podziemiu" - spontanicznej konfederacji spolecznych wyrzutkow -
dzierlatek, kolorowych, artystow i wizjonerow, "ktorzy dobrze wiedza, ze
Bog jest spiewajacym i tanczacym przeplywem energii, ktory lubi sie
smiac, kochac i ukrywac z pomrukiem w podziemiu". Specyfika owego
podziemia nie lezy w pogladach politycznych, lecz, co potem odkryl takze
filozof Nowej Lewicy Herbert Marcuse w "Essay on Liberation" - we
wrazliwosci.
   Oto, co na ten temat pisze Leary: "Szczegolnie ciekawe i nowe w
obecnej rewolucji jest to, ze wspolczesne dzieciaki sa inne. Nie
przeradzaja sie w mamusie i tatuskow. Nie podlegaja trendowi
socjologicznemu, lecz skokowi ewolucyjnemu. Ta luka generacyjna oznacza
przemiane gatunkowa. Elektronika i psychodelia poszatkowaly
uporzadkowana liniowo tozsamosc, automatyczne nasladownictwo, ktore
zapewnia ciaglosc rasowa i spoleczna. Wspolczesne dzieciaki nie chca byc
takie jak ich rodzice. Przypominaja pulsujace sieci telewizyjne.
Przelaczaja swiadomosc jak kanaly telewizyjne, jednym nacisnieciem
guzika".
________________________

Nie czytalem nic Huxleya, ale czy to aby nie cos w tym rodzaju?

Raczek


9 Lut 1998, 03:00
Wojciech Kruczynski



jakies tytuly albo powiedziec gdzie mozna cos o tym znalezc w Interku? Bo
troszke ciezko rozmawiac o czyms o czym sie nic nie wie... ;-)))



http://www.ii.uj.edu.pl/wsz/tao.html

Mówic o prawdzie czy zyc w prawdzie?
Co lepiej: prawdę uczynić przedmiotem rozstrzygnieć rozumu czy zyć w prawdzie"
Czy mozna zyc chwila?
co to znaczy żyć ?
Export by AW 37 było: Re: Zmiany [Było: Re: Import by AW 37]
temperatura
liczba Pi - kto ma rację?
  • ekd klasyfikacja
  • kurs na prawo jazdy dla cudzoziemca
  • mechanik warszawa wv
  • do podstrony 70
  • zdjecie simlocka z v3
  • Zestaw tematów z for internetowych , Index